Menu
Vyhledávání
Fotogalerie

Havířov-Šumbark, ul. Gen. Svobody, 2. - 4. 4. 2010
zobrazení: 1215
Další fotografie...
Kalendář
<<  Leden  >>
PoÚtStČtSoNe
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31     
Doporučujeme

Fotogalerie

Naše rodina

Nie opuszczaj mnie

Pytania o sens życia często pojawiają się w momencie śmierci drugiego człowieka, osoby bliskiej, która tak niedawno była jeszcze obok… Uświadamiamy sobie własną śmiertelność. Ze szczególną siłą dochodzi do świadomości człowieka prawda wyrażona w jakże znanych słowach polskiego poety, ks. Jana Twardowskiego: „Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”. Niestety, często jest już za późno. Łzy żałoby potęguje niejeden wyrzut nie w porę obudzonego sumienia.


Ile czasu jest przede mną? Jakie znaczenie ma moje życie? Jak je dobrze wykorzystać? To pytania, które zadawać sobie winien nie tylko człowiek chory lub sędziwy, znajdujący się na progu śmierci. Przestroga „memento mori” nie powinna być przytłaczającym straszeniem siebie nawzajem rzeczywistością, że wszystko na ziemi ma swój czas, a jednak fakt, że każdy człowiek kiedyś umrze, że ja sam jestem śmiertelny i nie wiem, kiedy nastąpi kres mojego życia, może być czynnikiem inspirującym do przemyśleń i życia naprawdę wartościowego.

Tym większe znaczenie mają takie przemyślenia w kontekście obietnic Słowa Bożego i nadziei chrześcijańskiej. Tam bowiem, gdzie kończą się ludzkie możliwości pociechy, rozpoczyna działanie Duch Święty, uaktualniając i przybliżając człowiekowi wersety Pisma Świętego. Nieraz jest to – w naszych warunkach społeczeństwa tak mocno zateizowanego – jedyna możliwość dotarcia do kogoś ze zwiastowaniem Ewangelii. „Zazdroszczę wam, wierzącym, waszej nadziei i pewności życia wiecznego” – stwierdza wdowa po pogrzebie męża. A kilka innych dochodzi do wiary i aktywnie włącza się w życie parafialne.

Uczynić wszystko

Strach przed śmiercią powoduje nieraz, że zamyka się człowiek na wszelkie myśli o odejściu i umieraniu. Żyć i być zdrowym – to podstawowy cel. To norma. Trzeba ją osiągnąć za wszelką cenę. Zrobić wszystko, co w naszej mocy, by odzyskać zdrowie. Uczynić wszystko, by pomóc osobie ukochanej. Są jednak sytuacje, kiedy najlepszym rozwiązaniem jest zaakceptowanie faktu śmiertelności i otoczenie chorego czy umierającego ciepłem prawdziwej miłości. Ważne jest być blisko. Bycie obok niejednokrotnie znaczy więcej niż najlepsze lekarstwa. Zwłaszcza wówczas, gdy niewiele już one mogą pomóc.

Szczególnie widać to na przykładzie choroby i umierania dzieci. „Lekarze i rodzice najczęściej walczą do końca” – stwierdza lekarz pracujący w hospicjum dla dzieci. „Jeszcze jedna kroplówka, kolejne przetaczanie krwi, nastepny antybiotyk, chemioterapia, operacja… W końcu dziecko i tak umiera, a rodzice pogrążają się w rozpaczy. To zrozumiałe, że walczą. Jednak okazuje się, że ci, którzy przez „zrobić wszystko” rozumieją zaakceptowanie śmierci i otoczenie dzieci troskliwą miłością, lepiej znoszą żałobę i szybciej wracają do świata żywych”. Nikt nie dopuszcza do siebie myśli, że jego dziecko umrze. A cóż dopiero, że trzeba będzie pomóc mu umrzeć.

Śmierć dziecka jest najbardziej bolesnym ze wszystkich doświadczeń. Nie da się porównać z żadną inną śmiercią. Dlatego rodzice nie mogą sobie poradzić z własnym bólem i żalem. Nie umieją pomóc swoim umierającym dzieciom. Nie wiedzą, jak odpowiadać na ich kłopotliwe pytania. A dzieci czują, że odchodzą. Dwunastoletnia Ania postanowiła spędzić ostatnie tygodnie tak, jak sobie wymarzyła: pójść na urodziny do koleżanki, wyjechać nad jezioro, zaprosić dziadków i ciocie na wspólne ognisko… Sześcioletni Artur pożegnał się ze wszystkimi i prosił, żeby nie płakali i nie martwili się o niego. Wcześniej rozdał dzieciom wszystkie swoje zabawki. Siedmioletni Adaś na kilka dni przed śmiercią chciał koniecznie wrócić ze szpitala do domu – do rodzeństwa, do kolegów z podwórka. Jego przyjaciel zdecydował się umrzeć w szpitalu, pod opieką ukochanego pana doktora.

Pomóż mi odejść

Dzieci nie mogą znieść faktu, że rodzice unikają rozmów o śmierci. A im tak bardzo brak odwagi. Niejednokrotnie brakuje i wiary. Dziecko pyta: „Mamo, dlaczego ty płaczesz?” i słyszy odpowiedź: „Boli mnie brzuch”. Rodzice pocieszają: „Zobaczysz, będzie dobrze. W lecie pojedziemy nad morze, zimą na narty, skończysz szkołę, dostaniesz się do gimnazjum…” – a dziecko odpowiada: „Przecież ja umieram!” Albo nie mówi nic. Jakże często pozostawiamy dzieci, ale także chorych dorosłych, sam na sam ze śmiercią. Nie wiemy, co powiedzieć. Poszukujemy tematów zastępczych. A tak często ktoś obok chce, by go przygotować do odejścia, zapewnić o tym, co obiecuje Słowo Boże. By być tuż obok, niemal tak blisko jak sam Bóg, który jest z człowiekiem zwłaszcza w takich chwilach.

Rodzice nie wiedzą, co odpowiedzieć, gdy dzieci pytają: „Dlaczego muszę umrzeć?” Najuczciwiej byłoby powiedzieć po prostu: „Nie wiem”. I wspólnie się modlić do Tego, który wie. Wspólnie oczekiwać na Jego przyszłość, Jego wolę, także na spotkanie z Nim. Ci, którzy stracili swoje dzieci, najczęściej nie mogą sobie wybaczyć właśnie tego, że skłamali, że nie powiedzieli prawdy, przemilczeli – i to nie pozwoliło ich dziecku odejść w poczuciu bezpieczeństwa i zaufania.

Jeszcze raz od nowa

Czym stała się śmierć dla rodziców, którzy stracili swoje dzieci? Nierzadko pokazała im cel ich własnego życia. Mówią o bólu, o stracie, którą będą odczuwać do końca życia. Śmierci dziecka nie zapomina się nigdy. Taka żałoba nie ma końca. Mówią jednak także o odrodzeniu. Jeden z ojców ujął to następująco: „Istnieją sprawy bardzo ważne, najważniejsze, z których nie zdawałem sobie sprawy. Życie to nie tylko codzienna krzątanina, dodatkowe pieniądze do zarobienia, złość i niechęć. Straciłem syna i dzisiaj już wiem, ile warta jest bliskość drugiego człowieka”. Ludzie pytają, co tak naprawdę jest ważne. I często dochodzą do wniosku, że warto kochać, warto być blisko innych, pomagać im, wspierać. Warto żyć tak, aby niczego potem nie żałować. Nieraz za sprawą śmierci jednego dziecka uczą się miłości do pozostałych dzieci w rodzinie. Widzą, jak kruche jest życie, jak niewiele od nas zależy. Postanawiają nie marnować życia, dobrze i mądrze wykorzystać czas, który został im dany. Widzą, jak ważna jest każda chwila…

Opowiada matka, której córeczka odeszła przed siedmiu laty: „Tego dnia rano, gdy miała umrzeć, wzięła mnie za rękę, spojrzała mi w oczy tak poważnie, dojrzale, i zapytała: Czy przyjdziesz do mnie? – Najszybciej, jak to możliwe – odpowiedziałam, przytulając ją do siebie. I wtedy zrozumiałam, że kiedyś umrę. Naprawdę umrę. A jednak nie wydało mi się to takie straszne”.


| Autor: jak | Vydáno dne 09. 11. 2007 | 3006 přečtení | Informační e-mailVytisknout článek
Nejbližší akce

KAL_ZADNE_NEJBL_AKCE

Novinky
12.12.2017: Porządek nabożeństw - 2018 - Přehled bohoslužeb

Právě vyšel nový přehled služeb Božích na rok 2018. V "papírové" podobě jej můžete obdržet od prosince v kostele při bohoslužbách nebo ve sborovém domě. Celý pořádek je ke ztažení zde.


12.03.2017: Sprawozdanie z życia religijno-kościelnego Parafii ŚKEAW w Hawierzowie Suchej za rok 2016
Výroční zprávu ze života a práce sboru najdete zde.

28.12.2016: Porządek nabożeństw - 2017 - Přehled bohoslužeb

Právě vyšel nový přehled služeb Božích na rok 2017. V "papírové" podobě jej můžete obdržet od prosince v kostele při bohoslužbách nebo ve sborovém domě. Celý pořádek je ke ztažení zde.


09.01.2016: Projekt na záchranu varhan
Podrobné informace o varhanách v evangelickém kostele v Havířově-Prostřední Suché naleznete v tomto článku.

© 2003-2018 sbor Slezské církve evangelické augsburského vyznání v Havířově-Prostřední Suché
Tento web byl vytvořen prostřednictvím redakčního systému phpRS.