Menu
Vyhledávání
Fotogalerie

Kostel Havířov-Suchá, 14. 10. 2012
zobrazení: 923
Další fotografie...
Kalendář
<<  Listopad  >>
PoÚtStČtSoNe
  1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30    
Doporučujeme

Fotogalerie

Život s Bohem

Gdyby Pan Jezus chodził po Palawie

Tekst biblijny: „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest winogrodnikiem. Każdą latorośl, która we mnie nie wydaje owocu, odcina, a każdą, która wydaje owoc, oczyszcza, aby wydawała obfitszy owoc. Wy jesteście już czyści dla słowa, które wam głosiłem; trwajcie we mnie, a Ja w was. Jak latorośl sama z siebie nie może wydawać owocu, jeśli nie trwa w krzewie winnym, tak i wy, jeśli we mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie. Kto nie trwa we mnie, ten zostaje wyrzucony precz jak zeschnięta latorośl; takie zbierają i wrzucają w ogień, gdzie spłoną. Jeśli we mnie trwać będziecie i słowa moje w was trwać będą, proście o cokolwiek byście chcieli, stanie się wam. Przez to uwielbiony będzie Ojciec mój, jeśli obfity owoc wydacie i staniecie się uczniami moimi.” (J 15,1-8)


Tak się czasami zastanawiam, gdyby Jezus dzisiaj przemawiał do ludzi nam współczesnych, jakich używałby porównań, przykładów, jakiego języka? Bo my tak co niedziela czytamy pewne przekazy zbudowane na jakichś konkretnych obrazach, można by wręcz powiedzieć: metaforach – a bez ich zrozumienia, bez znajomości rzeczywistości, którą przedstawiają, nie da się pojąć duchowego wymiaru tych słów. Dzisiaj to jeszcze pół biedy, bo mamy tu obraz winnicy, krzewu, winogrodnika – a te nie są nam aż tak bardzo obce, bo od razu przewijają nam się przed oczyma obrazki gdzieś z Palawy, może często wykorzystywany komercyjnie widok Dívčího hradu albo Mikulova czy przynajmniej brzmią nam gdzieś w uszach piosenki Czechomora lub Chinaski... Wiemy, że uprawa winnic, to szlachetna acz nielekka praca, że miłośnicy szlachetnych gatunków win mówiliby tutaj wręcz o sztuce. Dobrze, że przed tygodniem miał ksiądz Ondřej, bo mówić o tych owcach człowiekowi z miasta jest jeszcze trudniej – chociaż i do tego się dziś wraca. Z pewnością gdyby Pan Jezus chodził po Morawach albo innych winnych regionach, obraz winnego krzewu byłby jak szyty na miarę. Gdzieś indziej trzeba by używać zupełnie innych porównań i obrazów. Ale pewnie i my – którzy winorośli na co dzień znowu aż tak nie uprawiamy – musimy sobie pewne sprawy na nowo uświadomić. Nie, nie – nie chodzi o to, żeby tu zaraz robić skrócone szkolenie uprawy winnej latorośli, ale ważne jest mówić tak, by słuchacze pojmowali, o co chodzi. Wiecie, ja myslę, że ta niechęć współczesna do wszelkich instytucji, a więc również instytucji Kościoła, kojarzy się ludziom m.in. z archaicznym słownictwem, niezrozumiałym i nudnym językiem, z poruszaniem się gdzieś w sferze wyobrażeń nic tak zwanemu normalnemu człowiekowi nie mówiących. A my jesteśmy w okresie pomiędzy Zmartwychwstaniem a Zesłaniem Ducha Świętego – musimy sobie więc uświadamiać, iż cud Zielonych Świątek w tym rozumieniu chrześcijańskim, to cud komunikacyjny. Oto nagle zaczynają rozumieć, co się stało – rozumieć jaki jest Bóg, rozumieć jaka na krzyżu została złożona ofiara – ludzie, którzy w innych warunkach by nie mieli na to najmniejszych szans. Duch Święty daje zrozumienie. Cud mówienia takim językiem, że nagle wszyscy wszystko rozumieją.

Dlatego dziś pozwoliłem sobie od tego rozpocząć. Bo się zawsze zastanawiam, jakie jest sedno, jaka jest istota słów z Pisma, które tu razem czytamy. Jak je na język nam współczesny przetłumaczyć – wszystkie te ckliwe obrazy Dobrego Pasterza noszącego owieczkę w ramionach czy – jak dziś – sumiennego gospodarza, który wie, jak dbać o swoją winnicę; bo zaiste jest to wiedza przekazywana z pokolenia w pokolenie, jak u pszczelarzy. Na pierwszy plan w całym tym dzisiejszym tekście wysuwa się czasownik „trwać”. Kwintesencją tekstu jest „trwanie” w krzewie winnym. Jest oto taka sytuacja: gałązka z innego szczepu, nieszlachetnego, pospolitego została zaszczepiona (po czesku: naroubovaná) – włączona w krzew szlachetny, złączona, spojona z nim. I teraz czerpie z niego swoje życiodajne siły. Wszystko co dobre i potrzebne do życia pobiera z niego; wszelkie wartości odżywcze, które sprawiają, że zdrowo rośnie i będzie mogła wydawać owoc. I wtedy tak naprawdę jest to owoc tego dobrego krzewu, bowiem bez niego gałązka byłaby bezwartościowa. Właściwie nie jest to nawet ten gatunek drewna, który nadawałby się na opał. Takich patyków nie opłaca się zbierać i zwozić do domu, żeby palić nimi w kominku. Jest tu powiedziane, że zostają takie nieużyteczne patyki zrzucone zaraz na jedną kupę i spalone, bo coś z tym trzeba zrobić, a nie ma co. A zbędne pędy było trzeba odciąć, bo przeszkadzałyby tym dobrym we wzroście i rozwoju, a w efekcie wydawaniu owocu.

„Wy jesteście już czyści dla słowa, które wam głosiłem” – powiada Jezus swoim uczniom, a więc i nam. Myślę, że to jest ważne założenie zaraz na początku, bowiem bez tej informacji niejeden z uczniów zacząłby wątpić o swoim powołaniu czy godności. Zacząłby się zastanawiać, że może nie jest tą właściwą latoroślą, że jest tą, którą trzeba odciąć, by krzew był zdrowy... Z pewnością i takie były problemy wczesnego Kościoła, w którego łonie powstała Janowa ewangelia; właściwie jako jedna z późniejszych tekstów. Pewnie zastanawiano się nad takimi chrześcijanami, którzy w porywie pierwszego uczucia przyjmowali chrzest, a potem odpadali... Nie mieli odwagi stawić czoła trudom rzeczywistości, być może zawiedli, upadli, a potem nie mieli odwagi wrócić albo też zostali ochrzczeni „wraz z całym domem”, jak wielokrotnie miało to miejsce – ale spotkanie z Chrystusem nie było ich osobistym, własnym przeżyciem, tylko czymś wyuczonym i przyjętym od innych zafascynowanych. Tymczasem to musi być osobiste spotkanie – ta mała gałązka, latorośl musi osobiście czerpać życiodajne soki z krzewu winnego; jeśli tej funkcji jej zabraknie, to to wszystko nie ma sensu.

Właśnie tak, kochani – dzisiejszy tekst jest metaforą chrztu i postaw z nim powiązanych, z niego wynikających. W Chrzcie Świętym została latorośl wszczepiona w Chrystusa, spojona z Nim w jeden organizm. Tak jak członek ciała nie ma sensu, jeśli znajdzie się poza organizmem, odcięty od niego; tak i tutaj. Odcięty palec – wybaczcie – trzeba zamrozić, żeby była szansa przyszycia go, bo to medycyna umie w niektórych przypadkach. Ale ten palec urósł na tym organizmie. Dlatego to porównanie, ta przenośnia nie jest odpowiednia. Krzew winny – o, to jest dobry obraz, bo gałązka skądinąd zostaje weń zaszczepiona. Na pewno możemy tutaj kojarzyć wierzących z pogan, „wszczepionych” w obietnice, które od wieków odnosiły się do Narodu Wybranego. W tym sensie i my – z pogan środkowoeuropejskich – jesteśmy takimi „wszczepionymi w Boże Przymierze”. Albo możemy pomyśleć o tym, że oto my, wyrwani czy wycięci ze sfery „profanum”, ze świata zupełnie od Boga oddalonego i za Nim nie tęskniącego, zostajemy włączeni, zjednoczeni z Bożą świętością i ona teraz nas tak przenika, tak od wewnątrz przetwarza i kształtuje, że stajemy się jakby integralną częścią Bożej rzeczywistości. Aspekt powołania i łaski jest też tutaj ważny, bo przecież ta gałązka nie biegła za winogrodnikiem i nie wołała „Weź mnie”, w żaden sposób sama z siebie nie byłaby w stanie w krzew się włączyć – to sam Gospodarz dostrzegł jej wartość, to dla Niego, w Jego oczach stała się wartościowa, choć dla innych z pozoru była tylko biednym, suchym patyczkiem, którym dzieci się bawią, a potem wyrzucają. Działanie Gospodarza, Winogrodnika jest więc tutaj na pierwszym miejscu – jest na pierwszym miejscu przy chrzcie, to Bóg daje swoją łaskę; nie dzięki godności czy zasłudze człowieka następuje zbawienie, ale Bóg je daje sam z siebie, dlatego, że jest łaskawy, dlatego że kocha...

Tylko potem – to najważniejsze: „jeśli wytrwa w krzewie winnym” ta zaszczepiona latorośl. „Jeśli we mnie trwać będziecie i słowa moje w was trwać będą...” – oto warunek. Myśmy też o tym niedawno w pewnym gronie rozmawiali i dyskutowali jadąc skądś tam razem samochodem: ważne by człowiek swoje życie chrześcijańskie budował na Chrystusie. By tylko z Niego czerpał życiodajną siłę. Bo jeśliby chciał budować na którymś z Jego uczniów, choćby tym najlepszym i najbardziej świętym – prędzej czy później może roztrzaskać się o jakiś grzech, o jakieś zgorszenie; bo szatan robi wszystko, żeby wśród wierzących, w ich wzajemnych relacjach zamącić i ich poróżnić. Nie patrz na człowieka, choćby był najlepszym Jezusowym uczniem. To jest też tylko taki patyczek, który bez własnej zasługi i godności został na krzew zaszczepiony. I on ma o tyle wartość, o ile jest z nim jedno. Gdy nie będzie czerpał mocy i soków z krzewu – a ty czerpiesz z tej gałązki – to obydwaj zginiecie! Buduj tylko na Jezusie. Na nikim innym. I pamiętaj, że ta życiodajna moc pochodzi z Jego Słowa. Kiedy przestaniesz z niego czerpać, przestaniesz nim się sycić, stracisz życie – uschniesz.

Może tak się stać nagle i jednorazowo, gdy „pozwolisz sobie na luksus” jakiegoś spektakularnego grzechu, ale może ten proces przebiegać powoli i prawie niezauważalnie. Dla innych i nawet dla ciebie. Stracisz pragnienie sycenia się Słowem Bożym. Już nie będzie dla ciebie najbardziej oczekiwaną w ciągu dnia chwila, kiedy będziesz móc pochylić się nad Biblią, z której o swojej miłości mówi do Ciebie Ojciec. Spowszednieje ci Jego Słowo – i potem sobie powiesz: po co pójdę do kościoła, i tak tam ksiądz nic nowego nie powie, wszystko już znam. Albo też oskarżać cię będzie coś z tego Słowa, bo wiesz, że w jakiejś dziedzinie postępujesz wbrew Słowu Bożemu. Więc żeby się w tym lustrze nie przeglądać, raczej unikać będziesz nabożeństwa, gdzie to Słowo jest zwiastowane. Siostro, bracie, jeśli w którymkolwiek z tych momentów się znajdujesz, masz szansę na nowo powrócić do ślubowań chrzestnych, do tego skarbu który wybrałeś sam albo obrali go dla ciebie jako życiową drogę twoi rodzice. Możesz zacząć czerpać moc do życia z krzewu, którym jest Jezus Chrystus. Możesz na nowo zacząć odkrywać, jaki potencjał jest twoim udziałem i jak wielką dla Boga masz wartość, skoro chce cię mieć w tym żywym organizmie winnego krzewu.

I jeszcze jedno. Co oznacza owo „oczyszczanie latorośli”, aby wydawała obfitszy owoc? Oznacza, że ręka Winogrodnika odcina pędy zbędne i pasożytnicze, by latorośl mogła skupić swą energię w jednym kierunku i dzięki temu wzrastać jak najpełniej. Zaiste, wielką jest łaską umiejętność rozpoznania, w okresie obcinania winorośli, ręki Ojca i niezłorzeczenia ani niereagowania w niewłaściwy sposób i nieuważania siebie za ofiarę prześladowaną przez kto wie jaki zły los. W tym świetle powinniśmy widzieć nie tylko nasze indywidualne cierpienia – żałoby, choroby, smutki, które są udziałem każdego z nas lub naszych rodzin – ale też to wielkie, uniwersalne cierpienie, które dręczy nasze społeczeństwa i cały świat, łącznie z tym najbardziej niezrozumiałym ze wszystkich, które jest udziałem niewinnych. Wszystko, co widzimy dziś w świecie wskazuje nam, że ludzka pycha, podłość, nienawiść i przemoc muszą być odcięte. Może Pan próbuje na różne sposoby nam przypomnieć: „... bo beze mnie nic uczynić nie możecie”?

No dobra, to wszystko byłby fajny wstęp do Wieczerzy Świętej. Tam byśmy mogli nadal snuć myśli na temat wina... Ale to za tydzień. Za tydzień będzie też chrzest – taki świadomy, przemyślany: naszego Jakuba Nierostka. Chyba usłyszymy też świadectwo... Niestety, ja muszę być w Cierlicku, bo mamy tam ślubowanie prezbiterstwa, a poza tym polskie spowiednio-komunijne nabożeństwo. Macie o czym myśleć do przyszłego tygodnia, mamy o co się modlić. I pamiętajmy, że jeśli w ten krzew – Chrystusa – zostaliśmy wszczepieni poprzez chrzest, a schniemy – to czas najlepszy, by do zdroju Słowa i jego mocy powrócić, bo ten potencjał jest cały czas do naszej dyspozycji. Jezus mówi w dalszym wierszu: „Jak mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem; trwajcie w miłości mojej (…) aby radość moja była w was i aby radość wasza była zupełna” (J 15,9.11). Bóg ze swoją miłością jest tu dla nas – tylko czerpać. Amen.


| Autor: jak | Vydáno dne 25. 04. 2015 | 1465 přečtení | Informační e-mailVytisknout článek
Nejbližší akce
Novinky
12.03.2017: Sprawozdanie z życia religijno-kościelnego Parafii ŚKEAW w Hawierzowie Suchej za rok 2016
Výroční zprávu ze života a práce sboru najdete zde.

28.12.2016: Porządek nabożeństw - 2017 - Přehled bohoslužeb

Právě vyšel nový přehled služeb Božích na rok 2017. V "papírové" podobě jej můžete obdržet od prosince v kostele při bohoslužbách nebo ve sborovém domě. Celý pořádek je ke ztažení zde.


09.01.2016: Projekt na záchranu varhan
Podrobné informace o varhanách v evangelickém kostele v Havířově-Prostřední Suché naleznete v tomto článku.

31.12.2015: Porządek nabożeństw 2016

Právě vyšel nový přehled služeb Božích na rok 2016. V "papírové" podobě jej můžete obdržet od prosince v kostele při bohoslužbách nebo ve sborovém domě. Náhled obálky najdete zde. Celý pořádek je ke ztažení zde

© 2003-2017 sbor Slezské církve evangelické augsburského vyznání v Havířově-Prostřední Suché
Tento web byl vytvořen prostřednictvím redakčního systému phpRS.