Menu
Vyhledávání
Kalendář
<<  Červenec  >>
PoÚtStČtSoNe
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31     
Fotogalerie

Život s Bohem

Niesprawiedliwa sprawiedliwość

Biblický text: „Neboť s královstvím nebeským je to tak, jako když jeden hospodář hned ráno vyšel najmout dělníky na svou vinici. Smluvil s dělníky denár na den a poslal je na vinici. Když znovu vyšel o deváté hodině, viděl, jak jiní stojí nečinně na trhu, a řekl jim: 'Jděte i vy na mou vinici, a já vám dám, co bude spravedlivé.' Oni šli. Vyšel opět kolem poledne i kolem třetí hodiny odpoledne a učinil právě tak. Když vyšel kolem páté hodiny odpoledne, našel tam další, jak tam stojí, a řekl jim: 'Co tu stojíte celý den nečinně?' Odpověděli mu: 'Nikdo nás nenajal.' On jim řekne: 'Jděte i vy na mou vinici.' Když byl večer, řekl pán vinice svému správci: 'Zavolej dělníky a vyplať jim mzdu, a to od posledních k prvním!' Tak přišli ti, kteří pracovali od pěti odpoledne, a každý dostal denár. Když přišli ti první, měli za to, že dostanou víc; ale i oni dostali po denáru. Vzali ho a reptali proti hospodáři: 'Tihle poslední dělali jedinou hodinu, a tys jim dal stejně jako nám, kteří jsme nesli tíhu dne a vedro!' On však odpověděl jednomu z nich: 'Příteli, nekřivdím ti! Nesmluvil jsi se mnou denár za den? Vezmi si, co ti patří a jdi! Já chci tomu poslednímu dát jako tobě; nemohu si se svým majetkem udělat, co chci? Nebo snad tvé oko závidí, že jsem dobrý?' Tak budou poslední první a první poslední.” (Mt 20,1-16)


Kochani, przed nami podobieństwo, które słyszeliśmy już wielokrotnie, nad którym z pewnością wiele razy żeśmy się zastanawiali, a mimo to zawsze po pierwszym przeczytaniu wzbudza w nas poczucie niesprawiedliwości. Paradoksalnie. Zdaje się bowiem mówić o sprawiedliwości Bożej, my zaś gdy mamy poczucie jej braku, skorzy jesteśmy do przedwczesnych uogólnień, sądów i oskarżeń, zarówno pod adresem bohaterów tej opowieści Jezusa, jak i Jego samego. Jak to, taka ma być Boża sprawiedliwość? No tak, tak już to w życiu jest. W Bożym Królestwie też. „Drzesz” i harujesz jak wół i nic z tego nie masz, nie usłyszysz nawet słowa uznania czy pochwały, niekiedy wręcz przeciwnie, jeszcze tylko jesteś „punktowany” za to, co podobno dało się zrobić lepiej, a ktoś inny lekko sobie przechodzi przez życie i zawsze mu się powodzi, odnosi tak zwane sukcesy i opływa w dostatki. „Tak będą ostatni pierwszymi, a pierwsi ostatnimi”. Zawsze te słowa cytuję, kiedy stoję w supermarkecie w kolejce do kasy. Ci za mną „rzucą się” do otwierającego się okienka, a ja jak stałem, tak stoję – jeszcze się przede mną coś „zasieknie”, „przystopuje”... Zawsze tak jest.

Nie, drodzy. Stop zgorzknieniu i gderaniu. Koniec rozmyślań na pograniczu bluźnierstwa. Nie tak i nie o tym mówi ten tekst. Widzicie, kolejny raz widzimy, jak nasz przeciwnik potrafi nadużyć nawet Bożego Słowa, zniekształcić je i obrócić przeciwko nam. To samo czyni ze słowami księgi dla innych świętej, by przez złą interpretację pobudzić ich do ekstremizmu religijnego, świętej wojny i nienawiści. My chcemy dziś przyjrzeć się temu podobieństwu i przeczytać z niego to, co rzeczywiście ono mówi. Może usłyszeć to, co słyszeli ludzie zgromadzeni wówczas wokół Jezusa – nie to, co my w swoim anachronicznym myśleniu, uwikłani w nasze doświadczenia, próbujemy tam znajdywać.

Pierwsza rzecz, to godziny. Przeczytaliśmy sobie ten tekst z Biblii czeskiej, bo tam już ta sprawa została powiedziana „po naszemu”. W oryginale oraz Biblii polskiej są godziny od pierwszej do jedenastej. My już wiemy, że według żydowskiego oznaczania czasu pierwsza, to nasza szósta rano, trzecia to dziewiąta, szósta to dwunasta, dalej jest nasza piętnasta i na końcu siedemnasta. Mamy na zewnątrz piękny śnieg, dzień krótki – musimy więc sięgnąć oczyma wyobraźni do długich i słonecznych dni letnich, kiedy nawet o piątej po południu można wyruszyć w pole czy do ogrodu i jeszcze człowiek zdąży coś tam zawsze zrobić. Poza tym, gdy uświadomimy sobie, że przy zbiorach czy żniwach każda para rąk do pracy jest dobra, że czas nagli, bo trzeba zebrać plon czy owoce, zanim nadejdzie deszcz – zaczynamy na podobieństwo patrzeć innym wzrokiem. Każdy pracownik jest mile widziany, nawet gdy ma tylko niewiele czasu do dyspozycji.

I w końcu „rynek pracy”. W języku polskim jest takie sformułowanie ekonomiczno-fachowe i pochodzi ono prawdopodobnie właśnie z tego podobieństwa. Ci ludzie, których gospodarz zatrudnia, to nie są lenie i wałkonie spod ciemnej gwiazdy, „smerdzirobótki i wónichlebiczki”. To było w Palestynie normalne, że człowiek przybywał rano na rynek ze swoimi narzędziami i siłami, bo za chwilę pojawiali się tam pracodawcy ze swoimi ofertami. Ciężka rzeczywistość robotników najemnych. Nigdy nie można być pewnym swojej pracy. Niewolnicy, choć pozbawieni wolności, mają jednak pewny chleb i dach nad głową. „Wolny” robotnik może mieć pracę, ale jej mieć nie musi. Może czekać do siedemnastej i do wieczora, a tu nic. A dom i rodzinę utrzymać trzeba. A w domu głodne dzieci i zatroskana małżonka... Takie myśli z pewnością przychodziły do głowy słuchaczom przemówienia Pana Jezusa. Ten obraz jest jaskrawym przykładem zdarzenia, jakie mogło mieć miejsce na rynku każdego żydowskiego miasteczka lub wioski w okresie zbiorów, kiedy w obawie przed rychłym spadnięciem deszczów śpieszono z zakończeniem pracy w winnicach.

Z pewnością było to podobieństwo ostrzeżeniem dla żydów. Ci nigdy nie zapominali o swoim wybraniu i szczególnym wyróżnieniu. Czuli się wyższymi od pogan, „powołanych na końcu”, by użyć języka naszego podobieństwa, i patrzyli na nich z góry. Gdy już czynili ustępstwo, zgadzając się by poganin wszedł do ich wspólnoty, czynili to w taki sposób, by nie było wątpliwości co do jego „niższości”. Boża ekonomia nie daje jednak żadnemu narodowi klauzuli najwyższego uprzywilejowania. Pan Bóg jest jednakowo dobry dla wszystkich. Powinni o tym pamiętać i uczniowie Jezusa, którym zdaje się mówić: Wy wchodzicie do wspólnoty Kościoła na samym początku. Po was przyjdą dalsi. Nie wolno wam wtedy rościć sobie prawa do jakiejś szczególnej czci i specjalnego miejsca, z tej racji, że byliście chrześcijanami przed innymi. Wszyscy ludzie, bez względu na to, kiedy przychodzą, są dla Boga tak samo cenni i wartościowi.

Co jest jednak w tym podobieństwie szczególnie fajne, to Boża zachęta i pociecha. Jezus mówi o tym, iż każdy człowiek, bez względu na to, kiedy wchodzi do Królestwa, późno czy wcześnie, w kwiecie młodości, w sile wieku czy też w czasie wydłużania się cieni, jest dla Boga tak samo cenny i drogi. Księga Objawienia św. Jana mówi o świętym mieście i wiodących do niego dwunastu bramach. Niektóre bramy są od strony wschodniej – przez nie może człowiek wejść o poranku swego życia. Inne są od zachodu – tamtędy wchodzi człowiek posunięty już w latach. Każdy jest jednakowo drogi Chrystusowi, niezależnie od tego, kiedy doń przychodzi. Ale możemy w tym rozmyślaniu pójść jeszcze dalej. Czasami umiera człowiek syty lat i czci, który dokończył już swoją pracę, przebrnął przez wszystkie trudy i wykonał zadanie. Czasami odchodzi człowiek młody, w takim wieku, kiedy drzwi życia i osiągnięć jeszcze się przed nim za bardzo nawet nie otworzyły. Pan Bóg obu będzie witał jednakowo serdecznie. Jezus Chrystus czeka na obu. Życie żadnego z nich, z Bożego punktu widzenia, nie skończyło się za szybko lub zbyt późno.

W podobieństwie zaakcentowana jest także nieograniczona Boża wrażliwość i zmiłowanie. Przeczytałem gdzieś niedawno takie zdanie, że „nie ma na ziemi nic tak tragicznego, jak człowiek bez zajęcia, którego talenty rdzewieją w bezczynności, ponieważ zabrakło dla niego pracy”. Bodaj najsmutniejszym zdaniem we wszystkich sztukach Szekspira zdają się być słowa: „Skończyła się praca Otella”. Ludzie stojący na rynku czekali długo, ponieważ nikt ich nie najął. Pan, powodowany współczuciem, daje im pracę. Nie może patrzeć na ich marnujący się potencjał. I choć ścisłe przestrzeganie norm sprawiedliwości wymaga, by mniejsza praca wynagradzana byłą niższą zapłatą, wie jak mizerną będzie sytuacja tego pracownika, gdy do głodnych dzieci i zmartwionej żony powróci z 1/6 dziennej pensji. Dlatego czyni więcej niż wymaga sucha sprawiedliwość i płaci więcej niż się robotnikom należy. Tam, gdzie pojawia się Boża łaska, sprawiedliwość w naszym ludzkim rozumieniu musi ustąpić na plan dalszy.

A przy tym ustąpić musi także zwykła ludzka zawiść. Na tę w Królestwie Bożym nie ma miejsca. Nikomu z wynajętych na początku dnia nie dzieje się krzywda. Otrzymują godną zapłatę za swoją pracę. Łaskę Pan okazuje już wszystkim następnym, którzy przychodzą później. Również im chce dać wynagrodzenie za całość, nie tylko za to, co zrobili. To jest właśnie ów paradoks łaski, to szczególne podejście, w myśl którego człowiek niegodny i marnotrawny otrzymuje w domu, zamiast pozycji ostatniego z niewolników, o którą prosi, pierścień, szatę i godność umiłowanego syna. Gdy motywacją człowieka jest tylko zapłata, postawa nie jest właściwa. Piotr pyta Pana Jezusa: „Oto my poszliśmy za Tobą, coż za to mieć będziemy?” Tymczasem zapłata, na którą naprawdę zasłużyliśmy, winna być jednakowa dla wszystkich: „gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej”. A „zapłatą za grzech jest śmierć”. Jednak „darem łaski Bożej jest żywot wieczny w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rz 3,23; 6,23). To, że ułaskawieni przez Boga możemy wykonać w życiu coś dobrego, wartościowego, to tak naprawdę nie nasza zasługa, bo nie byłoby tego, gdyby On się nad nami nie zlitował, gdyby On nie odpuścił nam grzechów, gdyby On nie wyposażył nas w dary i umiejętności podobne sobie, bo na Jego obraz i podobieństwo jesteśmy na nowo stwarzani. Każde dobre dzieło jest Bożym darem. Kiedy człowiek chwałę za dobro sam sobie przywłaszcza, już odbiera zapłatę swoją. Wielu z tych, którzy otrzymują wielkie nagrody w tym świecie, będzie miało poślednie miejsce w Królestwie Bożym, bo ich wyłączną troską i motywacją była nagroda. Zaś wielu z biednych na tym świecie, którzy nie otrzymują uznawanych przez ludzi nagród, będzie wielkimi w Królestwie, bo pracują po prostu ze swojej wielkiej wdzięczności za łaskę, jaka im była okazana, dla radości, jaką mają z tej pracy i służby. „Wielkim paradoksem chrześcijańskiego życia jest to, że człowiek dążący do zdobycia nagrody, straci ją, ten natomiast, kto zapomina o nagrodzie, znajduje ją” (W. Barclay).

Dzięki Ci, Panie, za to, jak jesteś dobry. Pomóż mi zawsze widzieć ogrom Twojej dobroci, nie zapominać o niej, by oko moje nie stało się zawistne, bym nie dążył do godności i zapłaty. Niech moim szczęściem będzie Twoja bliskość, bym z radością w Tobie pokładał ufność i nadzieję, bo Twoja łaska jest ponad wszystko; jest bez granic. Chwała Ci za to, Panie! Amen.


| Autor: jak | Vydáno dne 31. 01. 2015 | 2187 přečtení | Informační e-mailVytisknout článek
Novinky
19.04.2018: Sušská rybka na Facebooku
Informujeme, že stránku našeho farního sboru najdete také na Facebooku: Sušská rybka Fb. Można tam znaleźć wszelkie aktualne informacje dotyczące życia zborowego oraz ciekawych inicjatyw, godnych polecenia.

18.03.2018: Zpráva ze života a práce sboru za rok 2017
Výroční zprávu ze života a práce sboru najdete zde.

12.12.2017: Porządek nabożeństw - 2018 - Přehled bohoslužeb

Právě vyšel nový přehled služeb Božích na rok 2018. V "papírové" podobě jej můžete obdržet od prosince v kostele při bohoslužbách nebo ve sborovém domě. Celý pořádek je ke stažení zde.


12.03.2017: Sprawozdanie z życia religijno-kościelnego Parafii ŚKEAW w Hawierzowie Suchej za rok 2016
Výroční zprávu ze života a práce sboru najdete zde.

© 2003-2019 sbor Slezské církve evangelické augsburského vyznání v Havířově-Prostřední Suché
Tento web byl vytvořen prostřednictvím redakčního systému phpRS.