Menu
Vyhledávání
Kalendář
<<  Červenec  >>
PoÚtStČtSoNe
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31     
Fotogalerie

Život s Bohem

Wspólne dziedzictwo słowiańskich apostołów - młodzież ze Suchej w Tomaszowie

Niedzielę 8 lipca przeżyliśmy w Suchej i partnerskim Tomaszowie Mazowieckim pod znakiem wspomnienia naszych wspólnych korzeni. Podczas naszych nabożeństw odwoływaliśmy się do dziedzictwa Apostołów Słowian Cyryla (Konstantyna) i Metodego oraz Mistrza Jana Husa. W Tomaszowie Mazowieckim rozważaliśmy Slowo Boże z Ewangelii Łukasza 14,25-27: „A szły z nim liczne tłumy, i obróciwszy się, rzekł do nich: Jeśli kto przychodzi do mnie i nie ma w nienawiści ojca swego i matki, i żony, i dzieci, i braci, i sióstr, a nawet i życia swego, nie może być uczniem moim. Kto nie dźwiga krzyża swego, a idzie za mną, nie może być uczniem moim”.
Poniżej zamieszczam wygłoszone w tomaszowskim kościele Zbawiciela kazanie...

Zdjęcia z naszej wizyty w parafii partnerskiej oraz (przy okazji) wycieczki do Warszawy znaleźć można w poniższej galerii: Fotogalerie



Przewielebny Księże Proboszczu, Pani Pastorowo, drodzy bracia i siostry! Na początek niech mi wolno będzie wyrazić ogromną radość, że znów możemy się spotykać, że mamy tę przyjemność korzystać z waszej gościnności, za co gorąco dziękujemy, i że możemy – przede wszystkim – przeżywać naszą jedność, wspólnotę partnerstwa naszych parafii. Naturalnie przynosimy jak najserdeczniejsze pozdrowienia z naszego zboru, od wszystkich znajomych, którzy z wami, przyjaciółmi z Tomaszowa, mogą wymieniać chociaż korespondencję, a przede wszystkim modlą się o was, o waszą wiarę i życie, o waszą parafialną wspólnotę, przeżywając wraz z wami na odległość także bolesne chwile, krzyże, doświadczenia czy żałobę. Było tak, kiedy podczas nabożeństwa wspominaliśmy postać waszej śp. pani kurator Krystyny Bednarskiej, ostatnio gdy łączyliśmy się w modlitwie z rodziną śp. Bogusława Meca, wspominając te chwile, kiedy z jego siostrą p. Danusią dziękowaliśmy za czas, jaki jemu – a przez niego nie tylko najbliższym, ale wszystkim, dla których tworzył i śpiewał, był darowany. Wiem, że przed trzema laty i wy łączyliście się z całym naszym zborem w żałobie po śmierci kuratora Franusia Jurczka, a w tym roku po odejściu znanego wam dobrze artysty-malarza Oskara Pawlasa. Dziękujemy i przynosimy pozdrowienia od kuratorostwa Jurečków, siostry Růženki Jurczkowej, od Balášów, Pawlasów, Nierostków, Farnych i wszystkich niewymienionych, którzy o was myślą i pamiętają. Za dwa lata czeka nas 90. rocznica poświęcenia kamienia węgielnego pod nasz kościół – już teraz zapraszamy chór wraz z księdzem proboszczem do wspólnych działań, do waszej u nas wizyty, do realizacji projektu partnerskiego, którego szczegóły z pewnością na czas obmyślimy, tak by była to kolejna okazja do wspólnego chwalenia Boga. A i teraz w naszych zborach jest podobnie – czas poważnych inwestycji i remontów; również my jesteśmy w trakcie konserwacji i malowania dachu kościoła oraz elewacji, tak by już w sierpniu cały nasz kościółek mógł ukazać się światu w nowej szacie zewnętrznej, do remontu organów też już dojrzewamy... Jak widzicie, choć dzieli nas odległość (znowu przecież nie taka wielka), języki czy warunki w jakich żyjemy (też nie aż tak różne), więcej jednak łączy.

A dzisiejsze nabożeństwo ma okazję przypomnieć, że łączy i historia. Łączą korzenie. Dzisiejsza niedziela jest bowiem w większości naszych parafii po czeskiej stronie poświęcona wspomnieniu niezwykle ważnych postaci dla chrześcijaństwa w naszym rejonie świata: słowiańskich misjonarzy Cyryla (który wpierw nosił imię Konstantyn) i Metodego oraz poprzednika reformacji Mistrza Jana Husa. Ostatni czwartek i piątek to były w naszym kraju dni wolne od pracy, dni świąt państwowych poświęconych tymże postaciom. Jaki procent społeczeństwa uświadamia sobie dziś znaczenie ich działalności, to pewnie osobna sprawa... Ale święta są. Dlatego pozwoliłem sobie zaproponować i wam, byśmy mogli na chwilę zajrzeć w to wspólne dziedzictwo.

Już dzieci z podstawówki w Polsce wiedzą, że chrześcijaństwo dotarło do Polski z Czech. Jednakże jeszcze ponad sto lat wcześniej, przed datą 966, rozpoczął się wpływ dość znaczący, jaki miało na narody słowiańskie zwiastowanie ewangelii przez braci z Tesalonik, po słowiańsku z Sołunia. To tam należy się doszukiwać początków chrześcijaństwa na naszych i waszych ziemiach. Wpływy cyrylo-metodiańskie sięgały Kijowa i widoczne były nie tylko na południowych terenach dzisiejszej Polski. Metody w liście do księcia Wiślan prosi go, by nie stawiał misjonarzom przeszkód. To Morawianie założyli na Kleparzu pod Krakowem kościół św. Krzyża z zachowaniem liturgii i języka narodowego. Wzmianki w księgach i wykopaliska każą się domyślać, że słowiańskie kościoły, biskupstwa i opactwa istniały w wielu miastach: prócz Krakowa, także w Wiślicy, Sandomierzu, Zawichoście, Lublinie, Przemyślu, na Mazowszu w Grójcu, Czersku i Płocku, ale zapewne też w stołecznych grodach Gnieźnie i Poznaniu. We Wrocławiu biskup zaczął rezydować w 966 roku, a rok później zabroniono tam używać w liturgii języka słowiańskiego. Chrześcijanie w ówczesnej Polsce podzielili się na „łacinników”, słuchających duchownych sprowadzonych z Niemiec, i na – będących w większości – „Słowian”, czyli wyznawców obrządku cyrylo-metodiańskiego. Jednak to „łacinnicy”, usilnie popierani przez władców i papieży, w końcu wygrali.

Dwie więc rzeczy były charakterystyczne dla rodzącego się chrześcijaństwa słowiańskiego – to samo później przypominali poprzednicy reformacji, Jan Hus spłonął za to w Konstancji na stosie, a później na światło dzienne ponownie wyprowadziła to reformacja: zwiastowanie Słowa Bożego, Chrystusowej ewangelii w zrozumiałym języku, bliskim i znanym słuchaczom oraz udzielanie i przyjmowanie sakramentu Stołu Pańskiego pod obiema postaciami: chleba i wina, zgodnie z ustanowieniem Chrystusa. Historyk Walerian Krasiński w „Zarysie dziejów powstania i upadku reformacji w Polsce” pisze: „Po ostatecznym rozdwojeniu się Kościoła na wschodni i zachodni, papieże gorliwie starali się o zniesienie nabożeństwa w narodowym języku i komunii pod dwiema postaciami przejętych od kościoła greckiego; synod w Salonie r. 1060 ogłosił nawet Metodego heretykiem a słowiański alfabet wynalazkiem diabelskim. [...] Mamy dowody dziejowe że, aczkolwiek ogół słowiańskich Kościołów przyjął obrządek rzymski, liturgia narodowa utrzymywała się przez dłuższy czas w wielu okolicach Czech, Moraw, Śląska i Polski, niekiedy na przekór Rzymowi, a niekiedy za jego przyzwoleniem”. My dziś chcemy dziękować za to, że i w naszych czasach możemy krzepić się ewangelią i przeżywać jedność u Stołu Chrystusowego – nie wiem jak wy, ale my u nas na Śląsku Cieszyńskim po czeskiej stronie coraz bardziej sobie na nowo uświadamiamy doniosłość i ważność tego sakramentu (no i oczywiście także sakramentu Chrztu Świętego; my mamy w Suchej na przykład od niedawna chrzcielnicę w kościele, której przedtem nie mieliśmy, a wiem że dalsze parafie chcą również o chrzcielnice uzupełnić wyposażenie swoich świątyń). Pierwsi chrześcijanie codziennie zbierali się na modlitwie i łamaniu chleba – dobrze że my możemy korzystać z dobrodziejstwa tego sakramentu choć raz na miesiąc i że jest Komunia integralną częścią nabożeństwa, a nie znajduje się poza jego ramami, gdzie była „wyrzucona” dawniej.

Ale wróćmy do dzisiejszej ewangelii, kochani. Czyż to nie dziwne, że Jezus, który przyniósł przykład prawdziwej i konsekwentnej miłości, gotowej za drugiego człowieka oddać życie, mówi tutaj o nienawiści? Zamiast przypominać treść czwartego i szóstego przykazania, i zachęcać do trwania w tej Bożej nauce, mówi o zrywaniu więzi rodzinnych...? Takie jest pierwsze wrażenie, gdy pobieżnie tylko przeczytamy ten tekst. Nasze niezrozumienie wynika z przesadnej obrazowości języków semickich – chcąc podkreślić i uwypuklić jakąś treść, tak by dotarła do słuchaczy, Żydzi stosowali takie środki retoryczne, które my dziś uznajemy wręcz za prowokację: ale efekt został osiągnięty. Nikt nie mógł powiedzieć, że nie zrozumiał i nie zapamiętał. Stąd dosadność wypowiedzi Jezusa. A ja myślę, że tu jest coś, czego i nam trzeba w naszych czasach: konsekwencji w naszym postępowaniu, w naszym podążaniu drogą życia z Bogiem. Postmodernistyczna rzeczywistość w której żyjemy tak bardzo „rozwadnia”, rozrzedza istotne treści i wartości, że i nam łatwo ulec temu relatywizmowi i poddać się wygodnictwu postawy „Każdy ma prawo wyznawać co chce i mieć swoją prawdę”. Bądźmy sobie zatem cichymi chrześcijanami, dobrymi ludźmi, którzy nikomu nie szkodzą, ale też nikomu nie rzucają się w oczy – bo tak jest po prostu wygodniej...

Kontrast dla takiej postawy stanowi przykład życia świadków wiary sprzed lat. Kontrast stanowią te słowa Jezusa, które mamy problem zrozumieć. Jeśli wygoda i konformizm są dla ciebie ważniejsze od wiary – to daleko ci do tego, by być moim uczniem, powiada Jezus. Przyjrzyj się swoim priorytetom; temu wszystkiemu, dla czego żyjesz czy dla kogo żyjesz. Co albo kto jest na pierwszym miejscu? I czy przypadkiem aż na pierwszym miejscu nie jest twoje własne dobro, własna korzyść, przyjemność, komfort…

Konstantyn z Salonik był najmłodszy z siedmiorga rodzeństwa. Jego ojciec zmarł, gdy chłopiec miał zaledwie siedem lat. Był jednak tak wybitnie uzdolniony i konsekwentny w swej pracowitości, że cesarski kancelista i przyjaciel rodziny Theoktistos umożliwił mu studiowanie w prestiżowej, nadwornej uczelni w Konstantynopolu, u boku samego przyszłego cesarza Michała. Theoktistos z zainteresowaniem śledził postępy swego podopiecznego, a gdy po sześciu latach studia Konstantyna zbliżały się do szczęśliwego finiszu, zaproponował mu swoją przybraną córkę za żonę i wysokie godności urzędnika cesarskiego. Prawie jak w bajce. Droga do kariery otwarta. Godności, tytuły, zaszczyty. Przecież tylko tak można coś zdziałać dla dobra społeczeństwa, nieprawdaż? No, okazuje się, że nie. Bo Konstantyn tego wszystkiego nie przyjął. Chciał dalej poznawać Bożą mądrość i prawdę. Zrozumiał, że Boża droga dla jego życia jest inna. Nie ta łatwa i przestronna. Bo Jezus sam namawiał do przechodzenia przez wąską, a nie przez szeroką bramę. Dziś byśmy takiego Konstantyna potrzebowali w Europie, on bowiem już w roku 851 wysłany został na czele cesarskiej ekspedycji do Mezopotamii, do tamtejszych Arabów, wyznawców Mohameta. Z nimi dyskutował o Trójcy Świętej i zwiastował im ewangelię.

W tym czasie jego starszy o kilka lat brat, Metody, niezwykle zdolny prawnik, który obracał się w świecie wielkiego ówczesnego biznesu, zarządzając przedsiębiorstwem należącym do cesarza w słowiańskiej części Macedonii, rezygnuje ze swej intratnej posady i chowa się na parę lat przed światem, oddając się studium Słowa Bożego w klasztorze na górze Olimp. Za parę lat Bóg ma dla obu braci zadanie: misję wśród Chazarów między Morzem Czarnym a Kaspijskim. A po powrocie, w roku 862, obaj otrzymują poselstwo morawskiego księcia Rościsława. I jeszcze zanim wyruszą w podróż, młodszy z nich przygotowuje to, co najważniejsze w misyjnej pracy pośród ludzi innej kultury i języka: ustala zasady pisma słowiańskiego i rozpoczyna przekład Pisma Świętego. Poprzez pokorę i posłuszeństwo Bożemu Słowu, poprzez oddanie i pracowitość, bracia z Salonik wkrótce nadają ton życiu i kulturze tych, do których zostali posłani. Nie stała za nimi żadna siła zbrojna ani inne prawne środki wykonawcze. Poruszali się po nieznanym kraju, bez ochrony – ale mówili w swojskim języku i to było ich atutem. Ich uczniowie i następcy byli przecież również „swojakami”, że się tak wyrażę, Słowianami. Widać umieli trafiać do serc i umysłów, skoro nie natrafiali na opór i nie musieli palić świętych gajów ani obalać posągów. Przeciwnie, w lipowych gajach odprawiali nabożeństwa na chwałę Boga, który w Chrystusie przyniósł zbawienie dla każdego. W ziemiach słowiańskich wygłosili podstawową kartę ludzkich praw, wprowadzając do relacji międzyludzkich naszych przodków radykalne prawo Jezusa: „Miłujcie się nawzajem, jak Ja umiłowałem was”. Zapoczątkowali rewolucyjną zmianę w ludzkim myśleniu i życiu, opierając swoją ewangelizację na osobistej relacji miłości do Boga, osobistej relacji względem Syna Bożego.

Mamy za co dziękować i mamy czego się uczyć. Od słowiańskich apostołów, od Husa, Lutra... Mamy prawo być dumni nawiązując do tego dziedzictwa – obyśmy na co dzień żyli także wartościami, które im przyświecały; żyli w Chrystusie. Amen.

Tomaszów Mazowiecki, 8. 7. 2012 r.


| Autor: jak | Vydáno dne 05. 07. 2012 | 3578 přečtení | Informační e-mailVytisknout článek
Novinky
19.04.2018: Sušská rybka na Facebooku
Informujeme, že stránku našeho farního sboru najdete také na Facebooku: Sušská rybka Fb. Można tam znaleźć wszelkie aktualne informacje dotyczące życia zborowego oraz ciekawych inicjatyw, godnych polecenia.

18.03.2018: Zpráva ze života a práce sboru za rok 2017
Výroční zprávu ze života a práce sboru najdete zde.

12.12.2017: Porządek nabożeństw - 2018 - Přehled bohoslužeb

Právě vyšel nový přehled služeb Božích na rok 2018. V "papírové" podobě jej můžete obdržet od prosince v kostele při bohoslužbách nebo ve sborovém domě. Celý pořádek je ke stažení zde.


12.03.2017: Sprawozdanie z życia religijno-kościelnego Parafii ŚKEAW w Hawierzowie Suchej za rok 2016
Výroční zprávu ze života a práce sboru najdete zde.

© 2003-2019 sbor Slezské církve evangelické augsburského vyznání v Havířově-Prostřední Suché
Tento web byl vytvořen prostřednictvím redakčního systému phpRS.