Menu
Vyhledávání
Kalendář
<<  Duben  >>
PoÚtStČtSoNe
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30      
Fotogalerie

Život s Bohem

Z chórem na nabożeństwie (nie tylko) dla starszych w Istebnej

Tekst biblijny: „Oto idą dni – mówi Pan – że wzbudzę Dawidowi sprawiedliwą latorośl: Będzie panował jako król i mądrze postępował; i będzie stosował prawo i sprawiedliwość na ziemi. Za jego dni Juda będzie wybawiony, a Izrael będzie bezpiecznie mieszkał; a to jest jego imię, którym go zwać będą: Pan sprawiedliwością naszą. Dlatego oto idą dni – mówi Pan – że już nie będą mówili: Jako żyje Pan, który wyprowadził synów Izraela z ziemi egipskiej, lecz: Jako żyje Pan, który wyprowadził i sprowadził potomstwo domu izraelskiego z ziemi północnej i ze wszystkich ziem, do których ich wygnał, i będą mieszkali na swojej ziemi.” (Jr 23,5-8)


Przewielebny księże proboszczu, drodzy bracia i siostry! Jest nam niezmiernie miło, że mieliście odwagę zaprosić nas, byśmy starali się wam usłużyć pieśniami i Słowem Bożym. Po pierwsze bowiem jesteśmy takim małym, skromnym, starszym chórkiem z malutkiej parafii diasporalnej, która istnieje jedynie z łaski Bożej, bo nawet naszego kościoła nie było już na mapie, a z dawnej świetności zboru, w którym w okresie międzywojennym było jedno z najbardziej prężnych kół Związku Młodzieży Ewangelickiej, gdzie przed wojną rozbudowywano kościół, a bezpośrednio po II wojnie światowej dobudowywano pawłacze, żeby ludzie się zmieścili, pozostała wskutek szkód górniczych, postępującej dewastacji terenu, a także politycznych sposobów, jak pozbyć się oznak życia duchowego, narodowego i społecznego, jedynie garstka tych najwierniejszych, mniej niż dziesiąta część dawnej liczby zboru. Ja już chyba ostatnio, gdy miałem przyjemność być wśród was, mówiłem o tym, że w pewnym okresie tzw. církevní tajemníci, czyli sekretarze komunistyczni ds. kościelnych, straszyli księży: „Ty, ty, uważaj, bo pójdziesz do Suchej!” A ja zawsze mówię, że Sucha jest najwspanialszym zborem całego Śląskiego Kościoła, bo nigdzie nie ma takich ludzi, o tak otwartych sercach, którzy wiedzą i świadczą o tym, jak wielkim skarbem jest ich wiara, jak wielki i dobry jest ich Bóg. I ten nasz malutki, diasporalny zbór jest dla nas takim cudownym miejscem, gdzie znajdujemy stale nową zachętę, siłę by iść naprzód, by ufać i zawierzać Bogu wszystkie najbardziej skomplikowane sytuacje i problemy, bo jak patriarcha wyznajemy: „Bóg pomagał i znowu pomoże”.

Ale było to ryzyko nas zapraszać. Bo o mało co byśmy tu nie dojechali. Kiedy wczoraj jeździłem po tych naszych „dołach”, po Stonawie, Górnej i Średniej Suchej, zastanawiałem się, jak też dojedziemy w niedzielę, a gdy jeszcze spotkaliśmy się z bratem dyrygentem, ogarnęły nas czarne myśli na temat białego śniegu i takichże dróg u was w górach. A moje opony znanej, reklamującej się firmy, okazują się być naprawdę do niczego. Ale dzięki Bogu, jesteśmy tu, by też i od was uczyć się i doznać między wami zachęty. A radość nasza tym większa, że to nabożeństwo, na którym są obecni szczególni ludzie. Ci, którzy formowali ten zbór przez lata, kształtując jego profil, budując jego samodzielność, którzy pamiętają budowę tej świątyni, dzięki którym tu właściwie dziś jesteśmy, bo to oni swym przykładem pokory, pobożności i wytrwałości cierpliwie budzili wiarę w sercach swych dzieci, wnuków, ucząc sumiennej służby Bogu i bliźniemu codziennym życiem i trudem pracy. Zawsze niezmiernie sobię cenię spotkań z naszymi seniorami, ludźmi poznaczonymi niejednym trudem i ciężkim doświadczeniem, którzy jednak zawsze przez całe życie z ufnością powierzali Bogu losy swoje i swych bliskich. Jak to dobrze, że w naszych zborach o nich pamiętamy, że chcemy docenić to, jak wielkim Bożym darem byli i są dla nas. Bo wiecie, w tym głupio rozpędzonym na oślep świecie to wcale nie jest takie oczywiste – czasami goniący za pieniądzem, przyjemnością i sukcesem potrafiliby się potknąć o bliźniego, „przypaść na nim głowę”, jak my to mówimy, i być może nawet dojść do idiotycznego wniosku, że zbyt wiele z tego z taką zawziętością zdobywanego grosza kosztują emeryci, ci którzy nie są w tak zwanym wieku produktywnym. Język czeski ukuł nawet takie słowa, których się na co dzień używa, a odzwierciedlają one okrucieństwo takiego sposobu myślenia, np. „lidé přestarlí” – tak jak jedzenie z przeterminowaną datą spożycia, albo samo słowo „důchod” czy „důchodce” też mi dość podejrzanie brzmi, że niby coś dostają „z łaski” tych na chwilę młodych, zdrowych i pięknych... Kochani, my jako ludzie wierzący musimy walczyć w dzisiejszym świecie o godność i prawa ludzi sędziwych, bo to aż wstyd myśleć o tym, co człowiek nieraz słyszy, jak ludzie starsi czy słabi są traktowani. No ale to wszystko jest przecież związane z czwartym przykazaniem: „Czcij ojca swego i matkę swoją, aby ci się dobrze działo i abyś długo żył na ziemi”. Apostoł Paweł też o tym pisze w Liście do Efezjan: o nakazie i o obietnicy. Bo tam czytamy, że ma się nam dobrze dziać, kiedy będziemy długo żyli. A kiedy ktoś długo żyje, to jest jaki? Stary! A więc jak rodzice nauczą swoje dzieci szacunku do własnych rodziców, jakiego postępowania z nimi przykład dadzą, taki też owoc zbiorą za jakiś czas, gdy sami będą starzy i od tych, którym kiedyś nos obcierali, będą sami wymagali troski i opieki. Taka jest normalna kolej rzeczy – ale jeżeli my tabuizujemy wszystko, co wiąże się z chorobą, starością i słabością, a w końcu także i ze śmiercią, to potem się nie dziwmy, że nas nasze wnuki „odstawią” ze swojej rzeczywistości, bo na chwilę jeszcze nie chcą pamiętać, że też kiedyś tacy będą. Nie wiem, kochani, co mnie tak wzięło na takie trudne tematy, ale i o nich trzeba mówić, bo jeżeli my sobie tego nie będziemy uświadamiali, to jakież będzie to nasze pompatycznie manifestowane chrześcijaństwo (mówię teraz o polskich warunkach), to „prawo i sprawiedliwość”, o których nie chcemy już nawet słuchać, bo są tak mocno nadużytym frazesem. A Pan Bóg nam mówi w dzisiejszym tekście właśnie o tych obietnicach międzypokoleniowych. Ludziom z jednego pokolenia jest obiecane, że przedstawiciele następnych generacji dożyją się lepszych czasów, że będą doświadczali pełni błogosławieństwa. Potrafię sobie wyobrazić jak tego typu obietnice czytać i przeżywać musieli ci, którzy pozbawieni byli swojej ziemi, prawa mówienia i modlenia się we własnym języku, którzy zdeptani i zniewoleni oczekiwali nowej, lepszej przyszłości, w której prawa człowieka znowu coś będą znaczyć. My tu dziś wielu takich mamy, którzy modlili się dla nas, swoich dzieci czy wnuków o wolność, o prawo do bycia sobą, do wyznawania swojej wiary... Co my dziś robimy z możliwościami i szansami, które są nam dane. Jak tę wolność w swojej ziemi wykorzystujemy? Według jakich wartości formujemy przyszłość dalszych pokoleń? Jak wykorzystujemy czas – nasz czas? Dzisiejsza antyfona, po raz pierwszy od roku znowu śpiewana, wzywa nas: „Prostujmy swoje drogi, adwentu nadszedł czas”. Pan jest blisko – nie tylko w tym sensie, że bliskie są święta upamiętniające Jego inkarnację, Jego pierwsze przyjście – chce być blisko wszystkich zmęczonych, zniechęconych czy steranych życiem, blisko tych, których prawa są łamane, którzy znoszą doświadczenie i krzyż; ale też chce być blisko serc i sumień wszystkich nas, byśmy mogli spojrzeć na swoją życiową drogę z dystansu, z Jego perspektywy i wyprostować to, co pokrzywione i zniekształcone. Dziś w spowiedzi możemy przynieść Bogu to, co nas obciąża, co gryzie i trapi sumienie – i w Wieczerzy Świętej przyjąć od Pana nową siłę: już to do znoszenia brzemion codzienności, już to do zmiany sposobu, jakim naszą może odległą jeszcze przyszłość naszym postępowaniem i decyzjami kształtujemy.

Już zeszłotygodniowy tekst tak pięknie wskazywał na to, co jest tam, za progiem naszego postrzegania, na to nowe, które Pan Bóg dla nas tworzy i na godność ludzką, na zaszczyt największy, by być traktowanymi tak, jak owi starotestamentowi godni szacunku dziedzice obietnic, jak sam Syn Boży, który uczy nas wołać „Abba, Ojcze”. I dzisiejszy tekst wskazuje na tę przyszłość, którą moglibyśmy nazwać eschatologiczną – ale, cóż to? Oto na naszych oczach, nawet na oczach pokoleń przed nami te słowa o wyprowadzeniu i spro-wadzeniu potomstwa domu izraelskiego z północy i wszystkich innych stron świata się spełniały i spełniają. Zaiste, jest Izrael ową małą wskazówką na zegarze dziejów świata, na zegarze czasów. Czy nie powinno nam to dać do myślenia? Pan jest blisko – oto wezwanie adwentu. Co z nim zrobimy i jak go przeżyjemy?

No widzicie, tak bardzo chciałem się dostosować do znanej u nas zasady: „Udělej to kratší, budou tě mít radší”, a chyba nie za bardzo się udało... Niech Pan Bóg błogosławi cały wasz zbór, waszą codzienność, miłość i służbę. Amen.


| Autor: jak | Vydáno dne 27. 11. 2010 | 2013 přečtení | Informační e-mailVytisknout článek
Novinky
19.04.2018: Sušská rybka na Facebooku
Informujeme, že stránku našeho farního sboru najdete také na Facebooku: Sušská rybka Fb. Można tam znaleźć wszelkie aktualne informacje dotyczące życia zborowego oraz ciekawych inicjatyw, godnych polecenia.

18.03.2018: Zpráva ze života a práce sboru za rok 2017
Výroční zprávu ze života a práce sboru najdete zde.

12.12.2017: Porządek nabożeństw - 2018 - Přehled bohoslužeb

Právě vyšel nový přehled služeb Božích na rok 2018. V "papírové" podobě jej můžete obdržet od prosince v kostele při bohoslužbách nebo ve sborovém domě. Celý pořádek je ke stažení zde.


12.03.2017: Sprawozdanie z życia religijno-kościelnego Parafii ŚKEAW w Hawierzowie Suchej za rok 2016
Výroční zprávu ze života a práce sboru najdete zde.

© 2003-2019 sbor Slezské církve evangelické augsburského vyznání v Havířově-Prostřední Suché
Tento web byl vytvořen prostřednictvím redakčního systému phpRS.