Menu
Vyhledávání
Kalendář
<<  Červen  >>
PoÚtStČtSoNe
     1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Fotogalerie

Život s Bohem

Kazanie z okazji jubileuszu 100-lecia ks. Jana Motyki

Tekst biblijny: „I widziałem nowe niebo i nową ziemię; albowiem pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma. I widziałem miasto święte, nowe Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, przygotowane jak przyozdobiona oblubienica dla męża swego. I usłyszałem donośny głos z tronu mówiący: Oto przybytek Boga między ludźmi! I będzie mieszkał z nimi, a oni będą ludem jego, a sam Bóg będzie z nimi. I otrze wszelką łzę z oczu ich, i śmierci już nie będzie; ani smutku, ani krzyku, ani mozołu już nie będzie; albowiem pierwsze rzeczy przeminęły. I rzekł Ten, który siedział na tronie: Oto wszystko nowym czynię. I mówi: Napisz to, gdyż słowa te są pewne i prawdziwe. I rzekł do mnie: Stało się. Jam jest alfa i omega, początek i koniec. Ja pragnącemu dam darmo ze źródła wody żywota. Zwycięzca odziedziczy to wszystko, i będę mu Bogiem, a on będzie mi synem.” (Obj 21,1-7)


Przewielebni księża radcy, drogi zborze pszczyński, siostry i bracia w Chrystusie!

Nie wiem czym zasłużyłem sobie na ten zaszczyt, by rok po roku być zapraszanym na wasze nabożeństwa i wzywanym do wygłoszenia kazania z okazji rocznicy urodzin waszego długoletniego umiłowanego duszpasterza, a mojego wujka i ojca chrzestnego, ks. Jana Motyki. W każdym razie bardzo dziękuję – bo o ile dokładnie przed rokiem mieliśmy przyjemność spotkać się z okazji rozpoczęcia obchodów jubileuszu 100-lecia urodzin tego zacnego męża Bożego i wiernego sługi Jego Kościoła, o tyle to właśnie w tym roku, dokładnie cztery dni temu obchodziłby swych sto lat. Piękna okazja do wspomnień, jeszcze lepsza, by dziękując Bogu uczyć się pokonywania przeszkód, znoszenia krzyża, zawierzania zupełnie wszystkiego, każdej sytuacji i każdego drogiego, bliskiego człowieka Bożej opatrzności i ochronie. Zawierzania Bogu, którego wierność nigdy nie zawodziła – zupełnie w myśl dzisiejszego psalmu Niedzieli Wieczności, 126., którego autor, człowiek wiary, spoglądając wstecz na swoją drogę życia wyznać musi: Zaiste, „Pan dokonał z nami wielkich rzeczy. Wielkich rzeczy dokonał Pan z nami”, dlatego z ufnością ponownie woła: I tym razem „odmień, Panie, losy nasze...”.

A skoro jesteśmy przy tych trudnych ścieżkach Bożych, przy doświadczeniach, przez które Pan przeprowadza – tak jak prowadził w chwilach trwogi największej ks. Jana Motykę – to muszę wam powiedzieć, że w parafii, gdzie mam przyjemność służyć, od której też najserdeczniejsze pozdrowienia przynoszę, wielokrotnie zupełnie nieoczekiwanie natrafiałem na ślady mojego zacnego wujka; na ślady Zbawiciela, który prowadził swego ucznia i kształtował w niejednym krzyżu jego charakter, by później wielu z jego doświadczenia i mądrości życiowej korzystać mogło. Nie będę, kochani, po raz kolejny opowiadał o zborze suskim, z powodu szkód górniczych nieomal skazanym na zagładę, o kościele, który wymazano już z map, bo miało go nie być, tak jak zniknąć miały wszelkie przejawy życia religijnego i narodowego miejscowej ludności, bo nie zgadzało się to z koncepcją „ideologicznie czystego” miasta, najmłodszego w komunistycznej wówczas Czechosłowacji, zbudowanego na terenie kilku z dziada pradziada polskich i ewangelickich miejscowości; bowiem obraz tego miasta-pomnika socjalizmu psuły kościoły znajdujące się na jego obrzeżach, trzeba było więc coś z tym zrobić. O tym mówiłem przed rokiem, podkreślając że chyba właśnie z powodu tych jakże zagmatwanych choć niedługich dziejów suskiej parafii bardziej niż gdzie indziej uświadamiamy sobie, że to, kim jesteśmy i co mamy pochodzi tylko i wyłącznie z łaski wielkiego Boga. Ale nim przejdziemy do tekstu biblijnego, dziś chcę pokrótce o czymś innym. Właśnie o tych śladach i historii, która zatacza krąg. Bo to właśnie w mojej parafii miałem przyjemność poznać sędziwą, dziś już nieżyjącą, panią Pawlasową, pochodzącą nie skądinąd jak z granicy Gumien i Krasnej koło Cieszyna, która wraz z młodym Jankiem Motyką przemierzała drogę na naukę konfirmacyjną, a później na spotkania młodzieży – i doskonale pamiętała go z tamtych czasów. Przy innej znów okazji dowiedzieć się mogłem szczegółów o tym, jak w czasie wojny ukrywał się ks. Motyka u wujków naszej zborowniczki, państwa Przeczków, na Świerkli w Błędowicach, czyli mniej więcej tam, gdzie dziś w centrum Hawierzowa wznosi się gmach szpitala. A przedtem jeszcze o tym, jak ukrywał się na strychu u państwa Gąsiorków w Suchej Średniej, u rodziców też już dziś nieżyjącego zacnego prezbitera, a dziadków obecnego tu dziś naszego chórzysty. Najbardziej zaś wzruszającym tropem tamtych czasów były wielokrotne spotkania z mieszkającym tuż obok naszego domu zborowego nestorem zaolziańskich duchownych ks. Jerzym Wałachem, notabene też krewnym, który tego dziwnego syna – nie syna państwa Przeczków (bo ten prawdziwy zaginął gdzieś na froncie), czyli ks. Motykę, odwiedzał w czasie wojny i nieraz grali w szachy ukryci w łanach żyta rosnących na błędowickich polach. I ta radość nieopisana, gdy po wielu latach, już jako 90-latkowie, dokończyć mogli partię, przerwaną wówczas w czasie wojny, pośród zboża, przez zbliżający się nalot...

Wy macie mnóstwo innych wspomnień, obrazów i historii wzruszających, które wypowiadają prawdę o człowieku otwartym zawsze na bliźniego, wnoszącym swój wrodzony spokój, harmonię i równowagę tam, gdzie najbardziej było ich potrzeba – choć sam w tym czasie z niejednym krzyżem się zmagał. Gdy spoglądam na rodzinne zdjęcie wykonane na schodach plebanii przy ówczesnej ulicy Lenina, nawet gdy na wyświetlaczu mojego telefonu pojawia sie ten jakże znajomy pszczyński numer 33-92, wciąż ten sam, nie mogę oprzeć się refleksji apostoła i nie przyznać do dziedzictwa wezwania: „Pamiętajcie na wodzów waszych, którzy wam głosili Słowo Boże, a rozpatrując koniec ich życia, naśladujcie wiarę ich” (Hbr 13,7); wraz z jakże podczas tego wspomnienia wymownym wcześniejszym wersetem: „Pan jest pomocnikiem moim, nie będę się lękał; cóż może mi uczynić człowiek?” (Hbr 13,6) oraz nastepnym: „Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam i na wieki” (Hbr 13,8).

Teksty Niedzieli Wieczności przesuwają punkt ciężkości naszych wspomnień i refleksji z przeszłości na teraźniejszość i przyszłość, w Chrystusie bowiem wszystkie te wymiary przynależne naszemu tymczasowemu i jak na razie jedynie nam znanemu postrzeganiu, skupiają się w jednym punkcie. W obiecanym od proroków nowym niebie, nowej ziemi i nowym Jeruzalem. Każdy z tych tematów godzien byłby co najmniej samodzielnego kazania, jeżeli nie bardziej obszernego wykładu teologicznego. Wybaczcie, że za mało dziś czasu... Ale w tej Bożej rzeczywistości, gdzie w jedno łączy się lud dziś jeszcze pielgrzymujący z tym, który już jest w chwale, jest kilka momentów, o których nie mogę nie wspomnieć. Przede wszystkim Boża obecność. Opis jakże tęsknie nieraz wyczekiwanego stanu „I otrze wszelką łzę z oczu ich, i śmierci już nie będzie; ani smutku, ani krzyku, ani mozołu już nie będzie; albowiem pierwsze rzeczy przeminęły” jest już tylko skutkiem faktu, że Bóg jest blisko. I w tych dniach, gdy już niedługo wkroczymy w okres Adwentu, a następnie Świąt Przyjścia Pańskiego, na nowo sobie to mamy uświadamiać: Bóg jest blisko. Nie pozostawił człowieka samego w jego utrapieniu i niedoli; nie pozostawi nikogo znoszącego ucisk, prześladowanie, szykany, pozbawianego ludzkich praw, ale także tego, którego choroba, cierpienie, słabość i niepewność jutra, stają się wymownym znakiem dla wszystkich pędzących coraz szybszym rytmem codzienności i gubiących po drodze wartości w życiu najważniejsze, jakie każdą cywilizowaną kulturę i życie społeczne kształtować powinny. Bóg jest blisko – blisko cierpiących i doświadczanych, tych o których goniący za sukcesem i pieniądzem potknąć by się nieraz mogli, a nawet uznać, że im takowi przeszkadzają, bo zabierają część ich ciężko (albo nie ciężko) wypracowanego zysku...

W naszym tekście znajdujemy obraz przybytku – czyli namiotu, który był mieszkaniem wędrujących po pustyni i zmierzających do Ziemi Obiecanej Izraelitów, ale przede wszystkim miejscem przebywania samego Boga! Wówczas Przybytek Pański był namiotem par excellence. Wszystkim jednak dziś wędrującym drogą życia otuchy ma dodawać ta obietnica, że celem jest stała Boża obecność, gdy Bóg będzie ze swym ludem jako Bóg ich, co w efekcie pozbawi wszelkiej mocy i skutku to, co życie nasze czyni teraz uciążliwym, smutnym i bolesnym.

„Jam jest alfa i omega” – powiada zmartwychwstały Chrystus. Jan słyszy ten sam głos, który docierał już do proroków: „Ja jestem pierwszy i Ja jestem ostatni, a oprócz mnie nie ma Boga” (Iz 44,6). Alfa i omega: pierwsza i ostatnia litera greckiego alfabetu. Bóg jest początkiem i końcem, jednak pamiętać musimy, iż słowo „początek”: arché oznacza nie tyle początek w czasie, tak jak my go rozumiemy, ale sięga znacznie głebiej i dotyczy źródła wszystkich rzeczy. Zaś słowo télos, „koniec” nie oznacza końca w czasie, lecz w osiągnięciu celu. Tę samą myśl, może nieco bardziej filozoficznie, ujmuje apostoł Paweł: „Albowiem z niego i przez niego, i ku niemu jest wszystko” (Rz 11,36) oraz gdy mówi, że jeden jest „Bóg i Ojciec wszystkich, który jest ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich” (Ef 4,6). Czy można coś wspanialszego powiedzieć o Bogu, o Tym, który darmo daje spragnionym napić się ze źródła wody żywota? Cała wielkość Boża oddana do dyspozycji człowieka. Bóg który jedynie swą obecnością i bliskością jest w stanie zaspokoić niewyczerpane pragnienie ludzkości, jak uczył o tym św. Augustyn: „Stworzyłeś nas, Boże, dla siebie i niespokojne jest serce nasze, dopóki nie spocznie w Tobie”.

Zwycięzca jest dziedzicem obietnicy: „... i będę mu Bogiem, a on będzie mi synem”, czytamy. Syn narodu izraelskiego czytający księgę Apokalipsy pewnie by skojarzył: podobna obietnica dana była praojcu Abrahamowi, następnie synowi który miał dziedziczyć królestwo Dawida, a wreszcie Temu, w którym żydowscy uczeni upatrywali samego Mesjasza. Zwycięzcy otrzymują taką samą obietnicę jak Abraham, protoplasta narodu wybranego, jak Dawid w imieniu swego syna Salomona i jak sam Mesjasz! Człowieka wiernego Bóg obdarza największym w całym wszechświecie zaszczytem...

Z pewnością możemy te słowa odnieść do tych, którzy kroczyli i bojowali przed nami, torując nam drogę. Ale dziś dotyczą one nas samych. Bo to jest tak, jak z przypominaniem postaci i żywotów świętych w Kościele katolickim: oni są dla nas wezwaniem do świętości, do życia z Bogiem i wiernego Mu zaufania. Takim wezwaniem są wszystkie nasze wspomnienia, rocznice. Niechaj będzie nim i ta dzisiejsza. Amen.


Pszczyna, Niedziela Wieczności dnia 21 listopada 2010 r.


| Autor: jak | Vydáno dne 20. 11. 2010 | 2551 přečtení | Informační e-mailVytisknout článek
Novinky
19.04.2018: Sušská rybka na Facebooku
Informujeme, že stránku našeho farního sboru najdete také na Facebooku: Sušská rybka Fb. Można tam znaleźć wszelkie aktualne informacje dotyczące życia zborowego oraz ciekawych inicjatyw, godnych polecenia.

18.03.2018: Zpráva ze života a práce sboru za rok 2017
Výroční zprávu ze života a práce sboru najdete zde.

12.12.2017: Porządek nabożeństw - 2018 - Přehled bohoslužeb

Právě vyšel nový přehled služeb Božích na rok 2018. V "papírové" podobě jej můžete obdržet od prosince v kostele při bohoslužbách nebo ve sborovém domě. Celý pořádek je ke stažení zde.


12.03.2017: Sprawozdanie z życia religijno-kościelnego Parafii ŚKEAW w Hawierzowie Suchej za rok 2016
Výroční zprávu ze života a práce sboru najdete zde.

© 2003-2019 sbor Slezské církve evangelické augsburského vyznání v Havířově-Prostřední Suché
Tento web byl vytvořen prostřednictvím redakčního systému phpRS.