Menu
Vyhledávání
Fotogalerie

155-lecie szkoly
zobrazení: 1313
Další fotografie...
Kalendář
<<  Listopad  >>
PoÚtStČtSoNe
  1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30    
Doporučujeme

Fotogalerie

Život s Bohem

Pasterz ukrzyżowany

Tekst biblijny:
„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, kto nie wchodzi przez drzwi do owczarni, lecz w inny sposób się tam dostaje, ten jest złodziejem i zbójcą. Kto zaś wchodzi przez drzwi, jest pasterzem owiec. Temu odźwierny otwiera i owce słuchają jego głosu, i po imieniu woła owce swoje, i wyprowadza je. Gdy wszystkie swoje wypuści, idzie przed nimi, owce zaś idą za nim, gdyż znają jego głos. Za obcym natomiast nie pójdą, lecz uciekną od niego, ponieważ nie znają głosu obcych. Tę przypowieść powiedział im Jezus, lecz oni nie zrozumieli tego, co im mówił. Wtedy Jezus znowu powiedział: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, Ja jestem drzwiami dla owiec. Wszyscy, ilu przede mną przyszło, to złodzieje i zbójcy, lecz owce nie słuchały ich. Ja jestem drzwiami; jeśli kto przeze mnie wejdzie, zbawiony będzie i wejdzie, i wyjdzie, i pastwisko znajdzie. Złodziej przychodzi tylko po to, by kraść, zarzynać i wytracać. Ja przyszedłem, aby miały życie i obfitowały. Ja jestem dobry pasterz. Dobry pasterz życie swoje kładzie za owce.” (J 10,1-11)


Mamy dziś przed oczyma kolejny z obrazów, porównań, poprzez które Jezus uświadamia nam, kim jest dla nas. „Ja jestem” – to temat tegorocznych rozważań pasyjnych. W Ewangelii Jana znajdujemy to szczególne sformułowanie, stanowiące wprost nawiązanie do innego „Jestem”, wypowiedzianego do Mojżesza z gorejącego krzaku. „Ehje aszer ehje” – Jestem, który jestem – te słowa otrzymał od Boga Mojżesz, gdy pytał o potwierdzenie tożsamości, swoistą legitymację Bożego posłania. Usłyszał wtedy: „Napatrzyłem się na niedolę ludu mojego w Egipcie”, dlatego teraz zstępuję, by was wyprowadzić. Znam twój ból i krzyż. Nie mów w doświadczeniu i cierpieniu, że cię wszyscy opuścili. Ja jestem. Ciągle jestem. Zawsze jestem. Właśnie wtedy, gdy mnie nie widzisz, bo twoje zmęczone spojrzenie zasnute jest mgłą... Ja jestem. Czuwam. Jestem blisko – spójrz, wyciągnij rękę swojej wiary: oto jestem, by cię wybawić.

Tak właśnie stało się w wypadku człowieka ślepego od urodzenia, którego historię znaleźć możemy o rozdział wcześniej, przed tym fragmentem, który przed chwilą żeśmy czytali. Słowa Jezusa o owczarni i pasterzu wypływają z tamtego wydarzenia. Nie będziemy czytać całej długiej historii uzdrowienia niewidomego, bo to cały rozdział – ale tylko w skrócie... Na wieść o cudownym uzdrowieniu, wśród faryzeuszy rozgorzała dyskusja: ponieważ uzdrowienie miało miejsce w sabat, dla części z nich to jasny i wyraźny sygnał, że Ten nie może pochodzić od Boga. I ja osobiście wcale się nie dziwię ich postawie: są odpowiedzialni za czystość wiary i nauki Bożego ludu, muszą każdy taki dziwny przypadek dokładnie zbadać – a Jezus przecież naruszył, w ich mniemaniu, trzecie przykazanie. (Nawiasem mówiąc, właśnie temu przykazaniu poświęcony był ostatni numer „Przyjaciela”, więc kto czyta, ma szerszy obraz.) Wierność literze, prawu, zakonowi jest dla nich najważniejsza. Ale to przecież właśnie ta wierność pozwoliła zachować wśród ludu tradycję Słowa Bożego, zachowała tożsamość narodu, pomimo jego klęsk, okupacji, przesiedleń, wynaradawiania i całej skomplikowanej historii. To rozumiemy – też o tym coś wiemy. Właśnie w takiej sytuacji faryzeusze przyglądają się działaniom Jezusa. Niektórzy z nich jednak stwierdzają: „Jakże może człowiek grzeszny dokonywać takich cudów?” Czytamy, że niektórzy z faryzeuszy „byli z Jezusem” – tzn. byli Jego uczniami; albo przynajmniej do Jego nauki się skłaniali. „I nastąpił rozłam wśród nich” – odnotowuje ewangelista. A potem następuje seria przesłuchań: owego uzdrowionego człowieka, który kroczek po kroczku poznaje kim naprawdę jest Jezus, by na koniec złożyć Mu pokłon jako Bogu, przesłuchiwani są też rodzice niewidomego. Wszyscy się boją: „... albowiem Żydzi już postanowili między sobą wyłączyć z synagogi każdego, kto wyzna, że On jest Chrystusem”. A mimo to uzdrowiony zbiera się na odwagę, by wyrzucić z siebie niczym jednym tchem: „To rzecz dziwna, że nie wiecie, skąd On jest, a przecież otworzył oczy moje. Wiemy, że Bóg grzeszników nie wysłuchuje, ale tego, kto jest bogobojny i pełni wolę jego, wysłuchuje. Odkąd świat światem, nie słyszano, żeby ktoś otworzył oczy śleponarodzonego. Gdyby ten nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić” (J 9,30-33). Wyrzucają go precz. Poza Bożą owczarnię. Skąd był Mojżesz, wiadomo – mówił do niego sam Bóg. Ale skąd jest Jezus...?

A On odpowiada: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, kto nie wchodzi przez drzwi do owczarni, lecz w inny sposób się tam dostaje, ten jest złodziejem i zbójcą. Kto zaś wchodzi przez drzwi, jest pasterzem owiec”. Nie ma innej bramy oprocz Bożego mandatu – owego Imienia, tożsamości, o którą tam pod krzakiem pytał Mojżesz. „Ja jestem” go posłał – a oto teraz przychodzi do swojego ludu osobiście. Bóg napatrzył się na niedolę swojego ludu – całej ludzkości, już teraz nie tylko jednego narodu. Widzi naszą biedę, grzech, niewolę, z której sami się nie podźwigniemy. Widzi naszą duchową ślepotę – jesteśmy i my jak ten ślepy od urodzenia; Jezus przybywa, by i nam przywrócić duchowy wzrok. By z żebraków uczynić ludzi wolnych – Boże dzieci. Tylko On jest bramą do żywota wiecznego, nie ma innej. Gdyby ktoś inny wystąpił jako zbawca i mesjasz, byłby samozwańcem, złodziejem owiec i ich zabójcą. Jego pochodzenie byłoby oczywiste. Jezus przychodzi od Boga; On jest Synem posłanym dla zbawienia z grzechów. A po czym to można poznać, co jest Jego mandatem? No właśnie: teraz następuje najważniejsze. „Ja jestem dobry pasterz. Dobry pasterz życie swoje kładzie za owce”.

Nie słowa się liczą, nie pobożne zamiary, nie marzenia – ale fakty. Probierzem miłości jest zdolność do poświęcenia się dla drugiej osoby. Tam, gdzie miłość to tylko słowa – źle z nią. Każdy, kto występuje w imieniu Bożym, choćby jak wiarygodnie wyglądał, lecz ma na celu jedynie własne poselstwo i własną chwałę, jest zbójcą i sługą przeciwnika. A wielu takich się zdarzało i po dziś dzień zdarza. Ale tylko Jeden sam, dobrowolnie poddał się śmierci, nie tylko tej cielesnej, ale śmierci przed Bogiem, choć sam grzechu nie popełnił. „Wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej”, dlatego nikt z ludzi nie byłby w stanie uczynić tego, co Jezus, bezgrzeszny Syn Boży. Oto miłość prawdziwa: Ja jestem, ciągle tu jestem, dla ciebie, chociaż wszystko wskazuje na to, że śmierć jest twoim ostatecznym wyrokiem. Nawet ona nie jest mocą zbyt wielką dla Tego, który jest Stwórcą i dawcą życia. Dobry Pasterz oddaje swoje życie, by zbłąkana, zagubiona owieczka mogła żyć.

Tym różni się metafora pasterza w Ewangelii Jana od pozostałych obrazów u innych ewangelistów. Jan idzie o krok dalej. Ukazuje Jezusa, który nie tylko troszczy się wiernie o swe stado, biorąc na ramiona każdą owieczkę, która nie ma siły iść dalej. Nie tylko poświęca czas i uwagę, by szukać i odnaleźć tę, która się zagubiła. Piękne są te obrazki, których odzwierciedlenie po wielokroć miało miejsce w sztuce. Jednak Chrystus to ktoś więcej niż pełna ciepła i uroku postać z obrazu w babcinym pokoju. Na tamten obraz chętnie spoglądamy, bo krzepi naszą wiarę. Jednak – jak prorokował już Izajasz – obraz Pasterza oddającego życie za owce, to nie jest „... wygląd, który by się nam mógł podobać. Wzgardzony był i opuszczony przez ludzi, mąż boleści, doświadczony w cierpieniu jak ten, przed którym zakrywa się twarz, wzgardzony tak, że nie zważaliśmy na Niego. Lecz on nasze choroby nosił, nasze cierpienia wziął na siebie. A my mniemaliśmy, że jest zraniony, przez Boga zbity i umęczony. Lecz on zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany został dla naszego zbawienia, a jego ranami jesteśmy uleczeni. Wszyscy jak owce zbłądziliśmy, każdy z nas na własną drogę zboczył, a Pan jego dotknął karą za winę nas wszystkich. Znęcano się nad nim, lecz on znosił to w pokorze i nie otworzył swoich ust, jak jagnię na rzeź prowadzone i jak owca przed tymi, którzy ją strzygą, zamilkł i nie otworzył swoich ust”...

Zapowiedzi proroków się spełniły. Wypełniło się słowo Bożej obietnicy zawarte w tamtym „Ja jestem” spod gorejącego krzaku. Bóg tu jest, zstąpił do naszej rzeczywistości, wziął nasze człowieczeństwo w pełni na siebie. „Ja jestem”. Dziś przez swojego Ducha jest i wśród nas. Przemawia do nas z krzyża. Pasterz ukrzyżowany. W ten sposób dla nas staje się drzwiami do Boga, do Jego bliskości, królestwa, świętości. Drzwiami do życia prawdziwego i pełnego które ma nie tylko ten doczesny wymiar, ale sięga i poza granice czasu, przestrzeni, wszystkiego co „mędrca szkiełko i oko” na razie poznało. Bóg otwiera się dla nas. W tym sensie Jezus jest drzwiami. Sa otwarte. Niczym zaproszenie. Czy z niego skorzystasz?

Stonawa, 13. 3. 2009 r.


Související články:
Já (tu ještě) jsem (06.03.2009)
Světlo světa – Światłość świata (05.03.2009)
Chleb życia (27.02.2009)
| Autor: jak | Vydáno dne 11. 03. 2009 | 6712 přečtení | Informační e-mailVytisknout článek
Nejbližší akce
Novinky
12.03.2017: Sprawozdanie z życia religijno-kościelnego Parafii ŚKEAW w Hawierzowie Suchej za rok 2016
Výroční zprávu ze života a práce sboru najdete zde.

28.12.2016: Porządek nabożeństw - 2017 - Přehled bohoslužeb

Právě vyšel nový přehled služeb Božích na rok 2017. V "papírové" podobě jej můžete obdržet od prosince v kostele při bohoslužbách nebo ve sborovém domě. Celý pořádek je ke ztažení zde.


09.01.2016: Projekt na záchranu varhan
Podrobné informace o varhanách v evangelickém kostele v Havířově-Prostřední Suché naleznete v tomto článku.

31.12.2015: Porządek nabożeństw 2016

Právě vyšel nový přehled služeb Božích na rok 2016. V "papírové" podobě jej můžete obdržet od prosince v kostele při bohoslužbách nebo ve sborovém domě. Náhled obálky najdete zde. Celý pořádek je ke ztažení zde

© 2003-2017 sbor Slezské církve evangelické augsburského vyznání v Havířově-Prostřední Suché
Tento web byl vytvořen prostřednictvím redakčního systému phpRS.