Pokój i radość...?

Autor: jak <sucha(at)sceav.cz>, Téma: Život s Bohem, Vydáno dne: 22. 12. 2016

Poniżej przedstawiam czwarty felieton adwentowy przygotowany dla „Wydarzeń“ Czeskiego Radia Ostrawa, wyemitowany 22 grudnia.




Ostatni tydzień w Adwencie, zaledwie parę dni do Świąt... Słowo Boże mówi do nas w tym tygodniu przede wszystkim o radości i pokoju. Apostoł Paweł zachęca w Liście do Filipian: „Radujcie się w Panu zawsze; powtarzam, radujcie się. Pan jest blisko“ (Flp 4,4.5). Czytanie z Księgi Izajasza 52. rozdziału mówi o Tym, który „zwiastuje radosną wieść, który ogłasza pokój, który zwiastuje dobro, który ogłasza ratunek, czyli zbawienie“. Być może miło i przyjemnie odbiera się te słowa, siedząc w ciepełku grona rodzinnego, piekąc ostatnie ciasteczka czy zmiatając ostatnie kurze, jakie pojawiły się obok skrzącej się lampkami choinki. Ale te słowa zwracają się do człowieka znajdującego się w zgoła innej sytuacji! Przed Świętami radości i pokoju zło atakuje ze szczególną agresją. Przede wszystkim wszędzie tam, gdzie toczy się wojna, a w jej tle znajduje się prawdziwy bój duchowy ciemności z światłością, dobra ze złem. Tam nawet nie ma jak i nie ma za bardzo komu obchodzić pamiątki przyjścia Chrystusa. Zło atakuje także tam, gdzie ludzie przygotowujący się do radosnego świętowania Bożego Narodzenia są raz po raz z niespotykaną dotąd cyniczną brutalnością atakowani przez siły ciemności – jak chociażby w tym tygodniu w Niemczech. Ale również tam, gdzie zło zdaje się opanowywać zwaśnione i skłócone siły polityczne, brutalnie obrzucające się nawzajem wszystkim, co tylko najgorsze i najbardziej brudne... Czyli widzimy tutaj, że zło działa nie tylko z zewnątrz, ale także od wewnątrz, wśród ludzi mieniących sie za wierzących i przez nich samych. Powiedzmy szczerze: przez nas samych... Bo to poróżnienie między ludźmi może się przejawić kiedykolwiek i gdziekolwiek w postaci muru dzielącego bliskie dotąd osoby. A przecież szczególnie zaboli to przed Świętami czy właśnie w Święta. Wtedy właśnie będzie w piekle największa radość – by użyć nieco groteskowego języka, za który w tym kontekście przepraszam, bo sprawa jest nader poważna.

O tym, jak bardzo sercu ludzkiemu potrzeba pokoju mogą w końcu zaświadczyć ci z nas, którzy wspominają swoich niedawno zgasłych bliskich. Niektórzy odeszli od nas przed samymi Świętami, inni w przeciągu roku. A przeciez i tych, których straciliśmy wiele lat temu, przy wigilijnym stole będzie brakować... Wiele jest miejsc w naszym życiu, w których ciemnośc zdaje się święcić triumf. I własnie do ludzi w takiej sytuacji przemawia Bóg: Jestem blisko. Blisko ciebie, który cierpisz. Ja sam przyszedłem w Jezusie Chrystusie, by wqejśc w sam środek bólu, ubóstwa, bycia pogardzanym, w sam środek cierpienia. Wziąłem je na siebie. Także to, co ciebie dotyka, co ciebie boli. Pokój, dobro i zbawienie, o których mówi Słowo Boże, są dla nas. Przynosi je Jezus Chrystus, by zmienić naszą postawę agresywnego dążenia li tylko do własnego dobra, nasze zaognione relacje wzajemne, byśmy wewnętrznie byli silni i nie dali się pokonać szalejącemu złu. Dlatego także wszystkim słuchaczom pozwolę sobie życzyć pokoju, który pokona agresję i zło, radości przezwyciężającej przygnębienie i smutek, a przede wszystkim obecności Wybawiciela – Boga, który jest tu dla nas ze swoją łaską i miłością.