Ks. Gustaw Szurman

Autor: jak <sucha(at)sceav.cz>, Téma: Dějiny, Vydáno dne: 02. 11. 2007

100-lecie urodzin pierwszego w historii pastora suskiego zboru


Spoglądam na zdjęcie mego poprzednika w urzędzie, zachowane w zborowym archiwum: to jedyny z suskich pastorów, który mieszkał w okresie swojej służby na naszej, dawno już dziś nieistniejącej farze, adaptowanej z budynku starej szkoły. Na początku roku 2007 wspominaliśmy tę szkołę – jubilatkę, przy okazji 155-lecia jej otwarcia. Zbieg rocznic powoduje, że ponownie wracam oczyma wyobraźni, wspartej obrazami z pożółkłych fotografii, na to miejsce za kościołem, do pierwszego de facto budynku zborowego, od którego rozpoczęła się historia zboru suskiego. Pierwsza była szkoła, po niej powstał cmentarz, na którym wzniesiono drewnianą kapliczkę, a następnie murowaną kaplicę, rozbudowaną wkrótce na kościół. Zanim jednak na wzgórzu naprzeciw zamku wyrosła ewangelicka świątynia, uczęszczał do tutejszej szkoły najstarszy z trzech synów górnika pobliskiej kopalni Jerzego Szurmana i jego żony Johanny z domu Polok. I choć ich pierworodny Gustaw przyszedł na świat dnia 8 kwietnia 1908 r. w Karwinie, dzielnicy zwanej Nowy Jork, to jednak powrotami do Suchej naznaczone było jego dalsze życie. Po latach będzie pierwszym w historii pastorem, wybranym przez pierwszy z nowo powstałych w okresie powojennym zborów. Dziś mam zaszczyt kontynuować nie tylko dziedzictwo jego służby zborowej i duszpasterskiej, ale także redaktorskiej. Ale po kolei…

Po ukończeniu polskiej szkoły ewangelickiej w Suchej Średniej Gustaw wysłany został do Polskiego Gimnazjum Realnego w Orłowej. Już jako gimnazjalista udzielał się w Związku Ewangelickiej Młodzieży. Jeden z jego biografów napisze później: „Na wspólnym zdjęciu ZEM z r. 1927 widzimy szczupłego, o pociągłej twarzy i wysokim czole młodzieńca w gronie paru kolegów, późniejszych księży. Fotografia ta świadczy o tym, że Gustaw, wychowany w religijnym domu oraz w gimnazjum przez lubianego katechetę ks. Karola Trombika, od młodości żywo interesował się sprawami religijnymi. Nic więc dziwnego, że po maturze zgłosił się na studia teologiczne do Bratysławy”. Ślubowania wierności Bogu, złożone onegdaj podczas konfirmacji przed orłowskim ołtarzem, nie poszły na marne. Wiara młodego Gustawa doznawać mogła łaski dalszego pogłębiania, tak by kiedyś z jej bogactwa wielu innych mogło być ubogacanych.

Studia na Wyższej Szkole Teologii Ewangelickiej w Bratysławie uzupełnił Gustaw Szurman o dodatkowy (trzeci w kolejności) rok na Wydziale Teologii Ewangelickiej Uniwersytetu Warszawskiego. Po ukończeniu studiów w czerwcu roku 1931, został od nowego roku szkolnego powołany na stanowisko katechety w czeskich szkołach zboru nawiejskiego. Po zdaniu egzaminu pro ministerio, zostaje ordynowany w kościele w Nawsiu na księdzy ewangelickiego dnia 27 listopada 1932 r. przez ks. sen. Oskara Michejdę, a w parę miesięcy później powołany na osobistego wikariusza ks. Karola Krzywonia, pastora tamtejszego zboru. Niedługo potem wstępuje w związek małżeński z córką miejscowego kierownika szkoły, Heleną Farną, wchodząc w ten sposób do rodziny o bogatych pastorskich powiązaniach – jego małżonka to siostra pastorowych Krzywoniowej i Sikorowej. W czerwcu 1937 r. prezbiterstwo nawiejskie powołuje ks. Szurmana na stanowisko wikariusza zborowego z tytułem drugiego pastora. Na tym stanowisku pozostanie do końca wojny, by z dniem 1 maja 1945 r. stać się formalnie odpowiedzialnym za parafię.

„W roku 1938 na wiosnę ks. Szurman zachorował na ciężką chorobę krwi – odnotuje później redaktor Kalendarza Ewangelickiego – i kilka tygodni leczył się w szpitalu w Cieszynie. Odtąd musiał zwracać baczniejszą uwagę, by się nie zranić i nie spowodować śmiertelnej utraty krwi. Mimo ciągłego niebezpieczeństwa utraty życia z zaparciem i sumiennie wykonuje wszystkie obowiązki powołania. Pomaga mu w tym troskliwa o jego stan zdrowia małżonka”. Kiedy w styczniu 1940 r. przez gestapo aresztowany został ks. Karol Krzywoń, ks. Szurman – zdegradowany wprawdzie do rangi duchownego pomocniczego – niesie ciężar odpowiedzialności za zbór w tych trudnych czasach.

Swoisty zakręt dziejów, na jakim znalazł się nasz Kościół po zakończeniu zmagań wojennych, walka o niezależność i tożsamość, bez której nie byłoby dziś Śląskiego Kościoła Ewangelickiego A. W., okazały się brzemienne w skutki dla księży, którzy o Bożą sprawę bojowali. Ks. dr Józef Berger przypłacił swe starania stanowiskiem pastora czeskocieszyńskiego, przeniesiony na przeżywający właśnie okres najboleśniejszej marginalizacji bratysławski Wydział Teologiczny. Księdzu Szurmanowi zaś funkcjonariusze służb bezpieczeństwa zaczęli przyglądać się tym baczniej, otaczając go ścisłą „opieką”. Z dniem 1 grudnia 1948 r. zostaje usunięty ze zboru w Nawsiu i przeniesiony do tworzącego się zboru w Suchej. Na najbliższe cztery lata jego losy związane zostają z miejscowością, w której wyrastał. Dnia 2 lipca 1950 r. samodzielny już zbór wybiera go jako swego pierwszego w historii pastora. Służbę tę pełni ks. Szurman do 15 lutego 1953 r., zaprowadzając od podstaw zborową agendę i rozwijając pracę w energicznie rozwijającej się parafii. Wydaje także broszurkę o historii ewangelików w Suchej. Następnie ponownie zostaje przeniesiony, tym razem do Czeskiego Cieszyna, gdzie z błogosławieństwem służy zborowi Na Niwach do końca lipca 1955. Po śmierci ks. Karola Krzywonia pragnie powrócić do swojego umiłowanego zboru w Nawsiu, któremu wcześniej poświęcił 17 lat wiernej służby. Ponownie wolno mu objąć tylko funkcję duchownego pomocniczego. Do 31 stycznia 1957 pozostaje jeszcze administratorem parafii czeskocieszyńskiej.

Kolejny „zastrzyk energii” otrzymuje ks. Gustaw Szurman w roku 1961, kiedy to powierzone mu zostaje zadanie administrowania nowo powstałego z części rozległej parafii nawiejskiej zboru w Gródku. Pozostawia tu po sobie pamiątkę w postaci nowo wybudowanego domu zborowego oraz zrekonstruowanego kościółka. Wiele czasu poświęca także pracy w kościelnej komisji liturgicznej, której od 1953 r. przewodniczy, ujednolicając porządek liturgiczny nabożeństw i poszczególnych czynności agendarnych. Zakłada i przez wiele lat kieruje ponadto pracą kółka homiletycznego, w którym do dziś nasi księża przygotowują się na niedzielne kazania. Synod Kościoła kilkakrotnie wybiera go na członka Rady Kościelnej.

Niezwykle bogaty jest dorobek literacki ks. Gustawa Szurmana. Lwia jego część zamieszczana była jeszcze przed wojną na łamach pisemka „Przyjaciel Dziatek”, później w „Ewangeliku”, „Przyjacielu Ludu”, „Kalendarzu Ewagelickim” i polskim „Zwiastunie”. Wydaje mały modlitewnik dla konfirmantów pt. „Modlitwy powszechne, spowiednie i komunijne”, opracowuje podręcznik do nauki konfirmacyjnej, wydając go wpierw pt. „Jestem ewangelickiem”, a następnie już w dwu wersjach językowych jako „Panie, do kogo pójdziemy – Pane, ke komu půjdeme” oraz „Zasady wiary – Zásady víry”. W latach pięćdziesiątych grywane są jego sztuki teatralne, jak chociażby „Światło na groniu”, „Kaleka”, „Żona pożyczona”, „Pusty dom”, „Złota rybka” czy napisana na 450-lecie wystąpienia ks. dra M. Lutra sztuka „Spadkobiercy reformacji”. Spod jego pióra wychodzi też mnóstwo wierszy okolicznościowych i opowiadań, których wybór wydany zostanie dopiero pod koniec XX wieku nakładem wydawnictwa „Olza”.

Po przejściu na emeryturę z dniem 30 września 1977 r. ks. Szurman, pomimo dolegliwości zdrowotnych (cukrzyca i osłabiony wzrok), nie przestaje służyć Kościołowi. Często zastępuje kolegów na nabożeństwach, nadal pisze, względnie dyktuje swoje artykuły i wiersze. Jeszcze na dwa tygodnie przed śmiercią odprawia – mimo niesprzyjającej aury – pogrzeb w Gródku. Umiera nagle dnia 19 czerwca 1980 r. w domu rodzinnym w Nawsiu, przeżywszy 72 lata.